Info

avatar Bloguje shovel z miejscowości Tychy. Przejechałem 16903.95 kilometrów w tym 3664.05 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.24 km/h i mam ją głęboko w dupie ;-)
Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa


baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy shovel.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
43.32 km 33.00 km teren
04:45 h 9.12 km/h:
Maks. pr.:42.60 km/h
Temperatura:6.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1720 m
Kalorie: kcal

Żywieckie błotka

Sobota, 16 października 2010 · dodano: 19.10.2010 | Komentarze 5

Plan był inny. Weekend w Beskidzie Niskim, zlot forum EMTB... nie wypaliło. Brak czasu i problemy z samochodem zmusiły mnie do pozostania w okolicy.
W góry pojechałem wraz z Łukaszem (arepo@emtb), ujeżdżającym Duncona Amstaffa - hardtailowego Enduraka.

Wyjazd już tradycyjnie pociągiem o 7:18 z Tychów, spotkanie z Łukaszem w przedziale, wstępne zaplanowanie trasy - dojazd do Rajczy i w drogę.... do sklepu po zakupy :)
Swoją drogą - nie "zgubił" ktoś roweru podobnego do tego na fotce? Facet nie wyglądał raczej na zapalonego rowerzystę, poza tym - zostawienie sprzętu wartego kilka tysiaków pod marketem - nie przypiętego ani nic to też raczej nie jest oznaka że sprzęt mu ciężko przyszedł.


rowerek szuka właściciela?

Po chwili ruszyliśmy do Glinki, skąd rozpoczął się nasz właściwy atak - żółtym szlakiem na Krawców Wierch. Kubiesówka, mimo iż dostępna asfaltem, wcale nie należy do najłatwiejszych do zdobycia górek.
W tym miejscu - wielki podziw dla Łukasza, który mimo niesprzyjającej geometrii i przełożenia (22s30) dał radę się tam wtoczyć.


Pan Jezus upada, Dorian jedzie, Łukasz robi foty

Po drodze trafiamy na grupę turystów z okolic Tarnowskich Gór, którzy niestety do Krawców Wierchu muszą parkę swoich kolegów "donieść" bo się nawalili i niespecjalnie udawało im się poruszanie jakiekolwiek, nie mówiąc już o poruszaniu pod górę:)

Po chwili asfalt się kończy i zaczyna się jazda drogą szutrowo / kamienisto / glinną. Raz stromiej raz łagodniej, parę krótkich zjazdów. Ogólnie - przyjemnie.
Przed samą bacówką na Krawcowym ujawnia się jedna z charakterystycznych cech Beskidu Żywieckiego - gliniastość. Opony z rozmiaru 2,4 urosły do 2,7 , blokowały się w widełkach i traciły trakcję.


żółty szlak Glinka - Krawców Wierch

Na Krawcowym krótki postój, gorąca czekolada (paskudna - z tytki i rozwodniona!) i dalsza jazda szlakiem granicznym. Na Hrubej Buczynie ubieram ochraniacze i zaczyna się zjazd... który mi szczerze mówiac wyjątkowo słabo wychodził tym razem. Cały czas miałem wrażenie ślizgania się tylnego koła na mokrych korzeniach / kamieniach, co skutecznie zmniejszało moją przyjennośc z jazdy.


zjazd z Hrubej Buczyny

Do przełęczy Bory Orawskie zrobiliśmy kilka foto-pauz, to na skarpie, to na pseudo-north shore'ach (deskach ułożonych na bagnistych odcinkach szlaku).
W międzyczasie zdążyłem się zorientować że Arepo to w górach nie świeżak, i zjeżdżać potrafi... dużo szybciej ode mnie:)


prawie jak manual :-)


ochraniacze 661 Race wyglądają trochę jak część garderoby Imperialnego Szturmowca z Gwiezdnych Wojen


Łukasz na jednej z deseczek. Skubaniec ma dobrą technikę :)


ja też jakoś dawałem radę

Na przełęczy Bory Orawskie zjechaliśmy w dół - do strumienia, i do czarnego szlaku prowadzącego na Rysiankę. Zjazd do strumienia idzie wąską ścieżką i jest zakończony ścianką, której w sierpniu nie udało mi się zjechać, a w sobotę - udało mi się to zrobić dwukrotnie. Drugie podejście dlatego, że przy pierwszym była podpórka - więc się nie liczy :)


ścianka do strumienia


przygotowanie psychiczne do drugiego zjazdu

Po przejechaniu strumienia - oczywiście - Łukasz przejechał, ja stanąłem w połowie i się "podparłem" w wodzie:P dotarliśmy do czarnego szlaku, który zdecydowaliśmy się opuścić - kierowani mapą Cartomedii na której boczna droga prowadziła okrężną trasą na Rysiankę. W sumie to to był mój pomysł, i "na moich barkach" spoczywa wina...
... bo droga urwała się w pewnym miejscu, co zafundowało nam półgodzinny wypych na Trzy Kopce - a zdobywania tego szczytu mieliśmy uniknąć dzięki skrótowi..
Oczywiście trochę czasu straciliśmy, co przy dość krótkim dniu nie było bez znaczenia.

Z Trzech Kopców szybki zjazd, w czasie którego zdecydowaliśmy że jedziemy do schroniska na Lipowskiej zamiast na Rysiance - żeby oszczędzić czas.
W schronisku zamówiliśmy jedzonko - gulasz z ziemniakami (ja) i plackami (Łukasz). Co tu dużo gadać - gulasz dobry, ale porcje... no kurna, szanujmy się nawzajem, i jak przychodzi do stołówki dwóch zmęczonych turystów, to wypadałoby im dać taką porcję żeby przynajmniej poczuli że coś zjedli...
Dla kobiety na diecie - porcje w sam raz.

Po chwili decyzja - jedziemy. Zielonym trawersujemy zbocze Borucza i zjeżdżamy na Boraczą, robiąc znowu kilka foto pauz... oj nie szło mi to jeżdżenie.
Słaba praca przód / tył, opadanie przedniego koła na "stopniach" itp.
Swoją drogą - momentami to aż mi głupio było że gośc na sztywniaku mi odjeżdża z taką prędkością w dół... no ale cóz - Łukasz już lata jeździ, a dla mnie w sumie to dalej "pierwsze kroki" w górach.


pisałem już że Łukasz szybko zjeżdza?


zielony szlak - Lipowska - Boracza


momentami były nawet spokojniejsze fragmenty :)

Pod koniec zjazdu robiło się już ciemno i mocno mgliście. Szczerze mówiąc - dla prawie ślepej osoby to nie najlepsze warunki do jazdy po górach.
Bez zatrzymywania się w schronisku pojechaliśmy od razu szlakiem na górę Prusów, gdzie doczepił się do nas czarny zagubiony piesek... dostał ode mnie snickersa (wiem wiem, dla psów czekolada jest niezdrowa - ale chyba lepsza czekolada niż nic) i pojechaliśmy dalej.
Zjazd na lampkach, cały czas trzymałem się tyłu Łukasza który jechał pierwszy. Musiał się mocno ograniczać żebym za nim nadążał w tych warunkach...

... zjazd do Węgierskiej bez większych przygód. Szlak z góry Prusów wygląda na fajny do objechania w dzień, pewno kiedyś się tam jeszcze wybiorę.

Zakończenie wycieczki na PeKaPie - ja pojechałem do Tychów, Łukasz został w Rajczy.

Track GPS

ps. fotki - jak się łatwo domyśleć - w większości wykonywane przez Łukasza.





Komentarze
czemuniemamnika
| 17:08 czwartek, 21 października 2010 | linkuj Urokliwie. Mam nadzieję że w przyszłym roku uda się zorganizować kilkudniowe zwiedzanie Twoich tras.
Pozdrawiam
kundello21
| 08:56 środa, 20 października 2010 | linkuj U mnie też raczej gliniaste tereny, mniej więcej wiem jak to wygląda:) Piaski są na północ
shovel
| 15:18 wtorek, 19 października 2010 | linkuj a zapraszamy. Beskid Żywiecki to świetny teren do jazdy - urozmaicony i jeszcze jednak trochę dziki. Jedyny problem to glina po deszczach, są odcinki gdzie przy nachyleniu 5--10% nie da się wjechać, bo jedziesz jak po lodzie.
kundello21
| 15:12 wtorek, 19 października 2010 | linkuj A ta zjazdówka piękna:) W ogóle to tereny super... bedę musiał tam kiedyś wpaść:D
karla76 | 09:43 wtorek, 19 października 2010 | linkuj to pytanie o kamienisty teren to jedno z tych retorycznych?:)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa wykow
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]