Info

avatar Bloguje shovel z miejscowości Tychy. Przejechałem 16903.95 kilometrów w tym 3664.05 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.24 km/h i mam ją głęboko w dupie ;-)
Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa


baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy shovel.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
17.20 km 11.00 km teren
03:20 h 5.16 km/h:
Maks. pr.:53.00 km/h
Temperatura:12.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1040 m
Kalorie: kcal

Pilsko na deser

Niedziela, 14 listopada 2010 · dodano: 14.11.2010 | Komentarze 9

Krótki kilometrażowo, ale wymagający kondycyjnie wypad na zakończenie weekendu endurowego. Dzisiaj była świetna pogoda, w związku z czym fotek jest dość dużo... całe 21 :)

Wystartowaliśmy z Przemkiem około 11 z Korbielowa, spod Smreka, i rozpoczęliśmy podjazd żółtym szlakiem w kierunku Pilska. Czasem dobrze, że człowiek będąc u podnóża większej góry nie widzi jej szczytu, bo mógłby zwątpić...
Początek żółtego to asfaltowy podjazd, jednak szlak dość szybko z niego "schodzi", przechodząc przez strumień i prowadząc dalej bardzo urozmaiconym singlem.


początek szlaku jest dość niepozorny


podjazd jest bardzo urozmaicony;-)

Dzisiaj było dość mokro, więc podjeżdżało się raczejciężko. Brakowało przyczepności tylnego koła, a na żółtym szlaku jest bardzo dużo różnego rodzaju kamieni czy progów korzennych. W wielu miejscach przejeżdża / przechodzi się też przez klasyczne ogródki kamienne, z głazami wielkości sprzętu RTV... no może jedna lodówka też by się znalazła :-)
Dodatkowo - zacząłem odczuwać skutki piątkowej kontuzji kostki... i nie było to zbyt przyjemne:)


jedna z wielu kamiennych sekcji


tutaj jeszcze miałem nadzieję że szlak z czasem zrobi się łatwiejszy;-)


niestety ciąg dalszy wyglądał głównie tak...

Po pewnym czasie szlak dołącza do nartostrady / zielonego szlaku, by później odbić w las i na polankę prowadzącą do Hali Miziowej.
Tutaj próbując podjechac pod kolejny kamienny próg jakoś tak nieszczęśliwie się uśligzngęłem, że z całej siły przypieprzyłem kolanem w kierownicę... Na szczęście jej się nic nie stało ;-) Bo ja przez najbliższe 5 minut nie umiałem ustać na nogach. No ale... trzeba być twardkim nie miętkim :-)

Od momentu wejścia na polankę przed Halą Miziową mogłem na dłuższą chwilę zapomnieć o jeździe. Mokro, błotno... Wszelkie próby ruszenia kończyły się mieleniem w miejscu.

Ostatnie metry przed schroniskiem jednak udaje się pokonać w siodle, więc "hańby nie było" i dotarliśmy tam na kołach:-)
Mały posiłek regeneracyjny i dalej w górę na kopułę szczytową...


a na szczyt wchodzę tak ;-)


pchać też można, ale... chyba trudniej:-)

Niestety na szczyt wjechać się rowerem nie da. Jest za stromo, w dodatku dzisiaj było bardzo mokro/błotniście, i człowiek idąc po trawie ześlizgiwał się wraz z jej kępkami.. Aż się szczerze mówiąc dziwię, że przy takiej galaretowatej konsystencji ta część góry się nie osunęła jeszcze.
Od końca wyciągu da się już jechać w kosówce. Całkiem przyjemna odmiana :-)
W dodatku... wystarczy się obrócić, i zobaczyć że widok zapiera dech w piersiach :)


wystarczy się obrócić...


rzut oka w kierunku Trzech Kopców i Rysianki...

Prawdziwa nagroda za trudy wjazdu / wspinaczki czeka jednak na szczycie. Wspaniała panorama Tatr, Beskidów, pasm górskich Słowacji... Perfekcja! Naprawdę... warto było. Szkoda tylko że tyle ludzi wokół... będę musiał kiedyś odwiedzić to miejsce o wschodzie słońca.


panorama Tatr


Wielki Chocz - pomyliłem się jednak i to nie jest Wielki Rozsutec ;-)


...


Diablak

Po chwili spędzonej na szczycie przyszedł czas na uzbrajanie się i przygotowanie do zjazdu.
Przy okazji sobie "oblukałem" sprzęt od Przemka... no krzywdy to on zdecydowanie z nim nie ma :-)



Santa Cruz VP-Free, skok - 200/200 mm


pamiątkowa fotka - mój rower wygląda jak krosik przy sancie:)

W dół ruszamy początkowo zielonym szlakiem przez kosówkę- po to aby dotrzeć do granicy (bo Pilsko, jakby ktoś nie wiedział, jest na Słowacji).
Ten fragment jest bardzo przyjemny i zabawny, bo kosówka bardzo chętnie "przytrzymuje" podczas zjazdu


Przemek na jednym z wielu progów


ostatnie metry wypłaszczenia...

Jako zjazd obieramy niebieski szlak do przełęczy Glinne. Na mapie wygląda dość ciekawie, a będąc jeszcze na Hali Miziowej zadzwoniłem do Kartoniera, aby upewnić się co do tego, że jest przyjemny.
No cóż... był. A może i byłby, gdyby nie bylo tak mokro.

Fragmenty podszczytowe to zjazd praktycznie w strumieniu, na całej długości są wypłukane mini-wąwozy o szerokości 20-40 cm i głębokości sięgającej metra. Płynny zjazd uprzykrzają też "dziury niespodzianki".
Sekcję podszczytową zamyka spora ścianka - w pionie będzie z 20 metrów? Nachylenie dobre 60-70 stopni, oczywiście wypłukane koryto. Nawet nie próbowałem zjeżdżać :)


gleba Przemka + tu zaczyna się ścianka

Dalsza część zjazdu przebiega z małym "wałkiem", a mianowicie - znowu łapię snejka! Nokian ma chyba jakieś konszachty z wężami, bo na łysych Nobby Nicach nie łapałem kompletnie kapci, a na NBX'ach je łapie nawet kiedy pompuję ponad 3 atmosfery.


to te przyjemniejsze fragmenty szlaku. O zgrozo:P


zjeżdżałem tak szybko że Przemek nie zdążył fotki zrobić ;-)

Szlak graniczny ogólnie najbardziej przypomina rynsztok. Może w suchych warunkach byłoby trochę lepiej - mi brakowało przyczepności z tyłu, i ujeżdżałem praktycznie na wszystkim... szczególnie po snejku - bo wtedy dobiłem tył na 4 atmosfery.

Na szlaku sporo luźnych kamieni, dziur, uskoków korzennych, jakieś zwalone drzewka no i bardzo dużo wody.
W momencie kiedy szlak się wypłaszcza mamy dodatkowe urozmaicenie w postaci gigantycznego bagna - jedziemy cały czas w błocie, momentami sięgającym przerzutki tylnej...

Po zjeździe do drogi asfaltowej zjeżdżamy do miejsca, gdzie jest mozliwe zejście do strumienia i myjemy usyfione rowery... Przy okazji okazuje się że po raz drugi złapałem snejka (przy 4 bar w dętce!), ale na szczęście powietrze ucieka powoli, więc tylko dopompowuje i na szybko zjeżdżamy na parking...


mud on a tires

Track GPS




Komentarze
kundello21
| 11:59 piątek, 19 listopada 2010 | linkuj Chyba z Tatr nie będziesz zjeżdżał?:P
shovel
| 10:47 piątek, 19 listopada 2010 | linkuj na niedzielę szykuję coś większego :-)
kundello21
| 10:29 piątek, 19 listopada 2010 | linkuj Na google earth fajnie widać jakie były podjazdy... Ogrom:)
shovel
| 21:14 czwartek, 18 listopada 2010 | linkuj e tam będę usuwał!:)
kundello21
| 21:08 czwartek, 18 listopada 2010 | linkuj ups, nie zauważyłem:) usuń moje komentarze:)
shovel
| 20:53 czwartek, 18 listopada 2010 | linkuj jest track gps na koncu
ale ogólnie to ja tego zjazdu niebieskim bym nie robił. lepsza opcja chyba podjechac od strony Trzech Kopców / Rysianki, a potem zjechać żółtym do Korbielowa.
kundello21
| 20:52 czwartek, 18 listopada 2010 | linkuj Masz gdzieś mapkę tego wyjazdu?
edghaar
| 13:14 wtorek, 16 listopada 2010 | linkuj kontynuując temat - mam bliżej w pagórki - pod względem ilości i jakości szlaków masz dużo lepszą sytuacje.
a moze po prostu narzekam, bo bez samochodu trudniej zorganizowac jakis fajny wyjazd :D
kundello21
| 08:50 poniedziałek, 15 listopada 2010 | linkuj Japierdziele! :) Widoki przecudne... taka przestrzeń zawsze fascynowała ludzi.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa uzoga
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]