Info

Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa

Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2025, Kwiecień2 - 0
- 2025, Marzec42 - 0
- 2025, Luty42 - 0
- 2025, Styczeń36 - 0
- 2024, Grudzień27 - 0
- 2024, Listopad32 - 0
- 2024, Październik35 - 0
- 2024, Wrzesień27 - 0
- 2024, Sierpień17 - 0
- 2024, Lipiec16 - 0
- 2024, Czerwiec18 - 0
- 2024, Maj24 - 0
- 2024, Kwiecień28 - 0
- 2024, Marzec30 - 0
- 2024, Luty21 - 0
- 2024, Styczeń12 - 0
- 2023, Grudzień9 - 0
- 2023, Listopad2 - 0
- 2023, Październik6 - 0
- 2023, Wrzesień10 - 0
- 2023, Sierpień18 - 0
- 2023, Lipiec2 - 0
- 2013, Maj1 - 2
- 2011, Listopad6 - 13
- 2011, Październik1 - 1
- 2011, Maj3 - 2
- 2011, Kwiecień3 - 0
- 2011, Marzec6 - 8
- 2011, Luty2 - 0
- 2011, Styczeń4 - 20
- 2010, Grudzień3 - 7
- 2010, Listopad7 - 34
- 2010, Październik8 - 27
- 2010, Wrzesień7 - 17
- 2010, Sierpień7 - 15
- 2010, Lipiec10 - 23
- 2010, Czerwiec9 - 9
- 2010, Maj3 - 0
- 2010, Kwiecień17 - 2
- 2010, Marzec4 - 3
- 2010, Luty7 - 3
- 2010, Styczeń6 - 7
- 2009, Czerwiec1 - 0
- 2009, Maj17 - 3
- 2009, Kwiecień25 - 2
- 2009, Marzec3 - 0
- 2009, Luty4 - 3
- 2009, Styczeń15 - 4
- 2008, Grudzień11 - 5
- 2008, Listopad24 - 39
- 2008, Październik27 - 9
- 2008, Wrzesień21 - 0
- 2008, Sierpień22 - 3
- 2008, Lipiec3 - 0
Wpisy archiwalne w kategorii
z kims
Dystans całkowity: | 5045.46 km (w terenie 2069.81 km; 41.02%) |
Czas w ruchu: | 251:58 |
Średnia prędkość: | 19.36 km/h |
Maksymalna prędkość: | 65.50 km/h |
Suma podjazdów: | 32914 m |
Suma kalorii: | 6721 kcal |
Liczba aktywności: | 112 |
Średnio na aktywność: | 45.05 km i 2h 25m |
Więcej statystyk |
Dane wyjazdu:
47.80 km
32.00 km teren
04:05 h
11.71 km/h:
Maks. pr.:56.00 km/h
Temperatura:8.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1548 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon Nerve AM
EMTB Beskid Mały
Niedziela, 10 października 2010 · dodano: 11.10.2010 | Komentarze 2
Wypad z ekipą z forum EMTB.plOni jechali co prawda od Suchej Beskidzkiej, a ja od Andrychowa, jednak nasze drogi spotkały się na czerwonym dojazdowym na Leskowiec...
Ale od początku.
Wstałem dość późno, bo koło 8mej, przy planowanym wyjeździe na tą godzinę. Po prostu nie potrafiłem się zwlec z łóżka jakoś skluteczniej... w związku z tym do Andrychowa dotarłem dopiero o 10:10. 10.10.2010 :)
Obrałem sobie za cel Leskowiec - jako planowane miejsce spotkania, gdzie po męczącym (mnie) dojeździe asfaltem zaliczyłem klasyczny "wypych" czarnym szlakiem. Swoją drogą - zamiast odbić w pewnym miejscu na "serduszkowy" który umożliwa łagodniejsze zdobycie tej wysokości, bez konieczności wypychania, to ja dalej na upartego cisnąłem czarnym.
No cóż - dopiero po 12 wdrapałem się na groń gdzie trafiłem na obchody Dnia JP... w sensie Jana Pawła:) Masa ludzi. Na szczęście przyjechałem jeszcze w czasie gdy msza trwała w najlepsze więc udało się zjeść okrutnie drogą kiełbaskę z grilla (8,50!) nie czekając w półkilometrowej kolejce.
Po chwili odpoczynku zjechałem czerwonym szlakiem do ekipy EMTB, osiągając przy tym zawrotną prędkośc 46,8 km/h :)
Po przywitaniu się nie pozostało nic innego jak tylko "w tył zwrot" i rozpoczęcie ponownego podjazdu na groń tym razem z drugiej strony.
Tam odpoczynek, dla mnie już drugi w przeciągu chwili, i jakoś tak czas zleciał ze dopiero przed 3 ruszyliśmy z Leskowca w kierunku Kocierzy.

ostatnie metry podjazdu na Leskowiec - na 1 planie Magik, w tle Beata i Kondi
Po mozolnych podjazdach w koncu przyszła chwila zabawyna zjęździe z Leskowca. Natłok turystów przeszkadzał tylko w minimalnym stopniu, bo bardzo grzecznie się odsuwali i nawet pozdrawiali :)

zjazd z Leskowca - Kondi
Jako że odcinek Leskowiec - Kocierz to klasyczny trawers, to i podjazdów nie brakuje. Ewidentnie widać tu przewagę fulli z mniejszym (poniżej 160mm:D) skokiem / regulowanym skokiem nad większymi i cięższymi klasycznymi endurakami:)

Mentos klasycznie na podjazdach w czołówce

Kondi i Beata również nie odpuszczają
Na Łamanej Skale krótki odpoczynek, i chyba jedyna fotka widokowa którą dzisiaj zrobiłem - jakoś nie było ani widoczności, ani specjalnie okazji...

widoczek z Łamanej Skały
Dalej zjazd mijał całkiem miło aż do momentu, w którym Kartonier nie stwierdził że sobie podskoczy... i lądując urwał hak, pokrzywił szprychy, przerzutkę i łańcuch. A to wszystko prawdopodobnie nie zahaczając przy lądowaniu o żaden kamień :)
mielonka
Po krótkiej chwili rower był już złożony i na chodzie. z pomocą przyszedł "standardowy hak przerzutki" , kombinerki oraz kamyki, liście itp :) Przerzutka wyprostowana...
Przy okazji okazalo się że kaseta też się zleksza odkręciła, ale po ściśnięciu mocnym koła już nie przeszkadzała.
Karton jechał dalej:)
Na ostatnim fragmencie zjazdowym przed Kocierzą - z Potrójnej, trafiliśmy na dwójkę turystów i jednego debila. Debila, bo stwierdził że jest słupem soli, i stanął na środku szlaku, a my wszyscy musieliśmy go omijać... co na luźnych kamieniach wcale nie musiało się udać :) Najwyraźniej szpanował przed 2 kobietami w jego wieku swoją "intelidżencją". Szkoda gadać...
Najwyraźniej nie miał wyobraźni na tyle, żeby sobie uzmysłowić co może z nim zrobić ~100 kg uderzające przy prędkości ~30 km/h. Ja miałem plastiki i kask, a on??
Na Kocierzu krótki popas i rozterki czy jechać dalej.
Ostatecznie zdecydowaliśmy się ruszyć dalej (plan zakładał jechanie czerwonym / niebieskim / żółtym i zjazd do drogi na Żywiec). Ja pojechałem do szczytu "Wielka Góra" i zdecydowałem się wracać - sciemniało się, a wizja kilkunastokilometrowego powrotu asfaltem do Andrychowa po ciemku średnio mnie cieszyła.
Po zjechaniu na Kocierz zakładanie światełek i dalej - w dół zielonym... świetnie mi się zjeżdżało, powiem szczerze :) przydałaby się jeszcze czołówka, ale i tak na tym odcinku w zasadzie miałem podobne tempo jak przy świetle.
Po dojechaniu do asfaltu zjazd do Andrychowa i koniec weekendu rowerowego...
Track GPS

Kategoria 0-50 km, góry, gps, w większej grupie, z kims, ze zdjęciami
Dane wyjazdu:
52.80 km
30.00 km teren
04:15 h
12.42 km/h:
Maks. pr.:47.90 km/h
Temperatura:10.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1472 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon Nerve AM
Żywieckie klimaty
Sobota, 9 października 2010 · dodano: 11.10.2010 | Komentarze 8
Jako że pogoda dopisuje, a rowerek został "uzdatniony do jazdy" to zaplanowałem na sobotę wycieczkę w Beskid Żywiecki - w okolice gdzie ostatnio urwałem przerzutkę, i nie spełniłem swojego "podbojowego" obowiązku.Niestety, konduktor przyszedł i oznajmił że pociąg dalej niż do Rajczy nie jedzie, dalszy transport możliwy jest tylko autobusem co mi nieszczególnie pasowało, więc zdecyodwałem się zmienić plany.
Ruszyłem razem z poznanymi Mariuszem i Tomkiem z Milówki w stronę Hali Boraczej zielonym szlakiem, przebiegającym w rejonie aktywnego osuwiska na wzgórzu Prusów.
Szlak dosyć ciekawy, podjeżdżalny w 95%, z fragmentami ostrego wypychu przy ściankach oraz tuż przed samym schroniskiem

polanka na zielonym

jesień w górach jest piękna... szkoda tylko że dzień taki krótki!

podjazd częściowo wiedzie fajnym singletrackiem. niestety - taki odcinek jest dość krótki i zakończony wypychem.
Na Hali Boraczej zrobiliśmy krótki postój, ja skróciłem łańcuch o jedno ogniwo i się przebrałem w trochę bardziej przewiewne ciuchy (czytaj: zdjęłem zimowe spodnie accenta z windstopperem które grzały niemiłosiernie).
Udało mi się też chłopaków przekonać że zjazd czarnym i podjeżdżanie na Słowiankę nie jest ciekawą opcją, i że lepiej zrobią jak pojadą ze mną na Rysiankę :)

tuż za Boraczą

na dole schronisko

krótki odpoczynek na skrzyżowaniu szlaków pod Redykalnym
W okolicach Lipowskiej na płaskim fragmencie udało mi się zaliczyć OTB. Gleba i kamienie dobrze zamortyzowały upadek, jednak skutki odczuwałem już do końca wycieczki. Na Rysiance poza krótkim odpoczynkiem i sprawdzeniem zjazdu na Słowiankę skorzystałem z uprzejmości właścicieli schroniska i się trochę "opatrzyłem".
Widoki były niestety dosyć średnie - niby było widać Tatry, ale przejrzystość powietrza była raczej przeciętna.

shit happens

w oddali widać szczyty Tatr

a nieco bliżej - rysuje się sylwetka Babiej Góry
Dalsza część to zjazd czerwonym szlakiem trawersującym Romankę do Słowianki. Szlak urozmaicony i ciekawy, ogólnie nie jest trudny ale ma parę ciekawszych fragmentów - jedną ściankę i jedną sekcję z "telewizorami" którą udało mi się przejechać... no prawie do końca, bo podjechać pod ostatnie odbiorniki RTV mi się nie udało :)

jeden z fajniejszych fragmentów na czerwonym

jak widać - zaopatrzyłem się w ochraniacze kolan. Szkoda że nie mieli akurat w sklepie łokciowych:-)

Tomek na zjazdach nie odpuszczał.

ścianka - jedyny fragment w Beskidach z Łańcuchem, poza Babią Górą. Na chwilę obecną - dla mnie niezjeżdżalne, ale może za rok...

a takie coś lubię :) trochę dużych kamieni, można się pomęczyć ciekawie
Dalszy fragment czerwonego szlaku nie był już taki fajny - szeroka droga poorana zwózką drzew i ostatnimi ulewami. Ogólnie - bez tragedii, ale na pewno zjazd tedy nie sprawia specjalnej przyjemności.

Mariusz i Tomek przy małym strumyczku

zjazd w bagienku

Mariusz zjeżdża w kierunku Słowianki
W schronisku na Słowiance zrobiliśmy sobie postój. Słońce chyliło się ku zachodowi, wiatr się wzmagał no i temperatura spadała, więc po chwili zdecydowaliśmy się kontynuować wycieczkę czerwonym w kierunku Węgierskiej Górki.
Początkowo pchaliśmy tak szybko, że nie zauważyliśmy odbicia szlaku, co zaowocowało wepchnięciem na jakąś górkę, krótką foto-sesją, naradą i zjazdem do czerwonego. Udało się go szczęsliwie znaleźć - okazało się że to singiel w trawach - rewelacja! A przynajmniej byłaby rewelacja, gdyby nie parę dziur-niespodzianek i ogólnego zarośnięcia szlaku.
W kazdym razie - jechało się tam bardzo przyjemnie i naprawdę polecam ten fragment, chociaż trzeba się liczyć z obiciami od gałęzi.
Tuż przed końcem singla udało mi się po raz drugi wyglebić, ale tym razem nie byłem sam - w tym samym miejscu Tomek zaliczył swoją jedyną glebę w ciągu dnia :)
Dalej już było z górki. Dośc dobra droga, szybkie zjazdy... po dotarciu do węgierskiej Pizza w pizzerki Przystanek (dobra! polecam!) i powrót pekapem do domu:)

polanka nad Słowianką - jesli tu dojedziesz, to znaczy że zabłądziłeś :)

pamiątkowa fotka

?

i ostatnia fotka - widokówka z tego dnia...
Track GPS
track nie obejmuje dojazdu do PKP w Tychach - podobnie jak profil!
v-max teren 46,8 km/h

Kategoria 50-100 km, góry, gps, w większej grupie, z kims, ze zdjęciami
Dane wyjazdu:
33.86 km
28.00 km teren
01:58 h
17.22 km/h:
Maks. pr.:47.10 km/h
Temperatura:8.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:150 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon Nerve AM
rozjazd po dłuższej przerwie
Czwartek, 7 października 2010 · dodano: 07.10.2010 | Komentarze 0
rozjazd "przed górami"... dłuższa przerwa spowodowana urwaniem haka. Na szczęście firma z Izraela (sic!) wyjątkowo szybko się uwinęła z realizacją zamówienia, i mam już hak + zapas u siebie.dzisiejsza wycieczka - na hałdy na murckach, tam trochę pojeździłem, zaliczyłem najtrudniejszy możliwy podjazd, po czym ze znajomym szukaliśmy (i znaleźliśmy) trasę FR na Wzgórzu Wandy.
całkiem ciekawa, szkoda że taka płaska :/
Dane wyjazdu:
0.01 km
0.01 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon Nerve AM
Babia Góra - "na chodzonego"
Niedziela, 3 października 2010 · dodano: 04.10.2010 | Komentarze 3
Babia Góra miała być zdobyta w tym roku w mniej legalny sposób, jednak się nie udało - może i dobrze, bo po zdobyciu szczytu piechotą stwierdzam że nie potrafię jeszcze na tyle dobrze jeździć, żeby z Diablaka do przełęczy Brona zjechać, a jesli miałbym tego nie zjeżdżać - to daremne jest taszczenie tam roweru.Szliśmy od Zawoi - Czatoże, bo nie chciałem ułatwień w postaci startu na poziomie 1000 m npm (Krowiarki), żółtym szlakiem który jest wręcz stworzony do rowerowania, i to bynajmniej nie takiego wymagającego nie-wiadomo-jakich sprzętów i stalowych nerwów.
mało kamieni, dosyć łagodne zjazdy, dobra widoczność i świetny stan szlaku. Jedno niebezpiczne miejsce na odcinku "singletrackowym" - przy osuwisku, nad małą przepaścią. Dosyć dobrze widoczne, więc wystarczy zwolnić do normalnego tempa i przejechać / przeprowadzić ostrożnie i będzie ok.
Z perspektywy rowerowej szlak przełęcz brona do schroniska jest praktycznie w 80% nie do podjechania, a do zjechania - no na dobrym fullu i z niezłą techniką dałoby się go zjechac. nie jestem pewien czy w 100% bo same zejście z przełęczy to ścianka w najczystszej postaci (ludzie bali się schodzić) prowadząca po kamiennych stopniach, no ale są tacy, którzy sobie z tym radzą :)
Sam odcinek z Brony do Diablaka "podjezdny" jest w około 2/3, co do zjazdu.. no na dzień dzisiejszy, to przy paru ściankach na pewno bym musiał schodzić. Sam szczyt z kolei wydaje mi się jeszcze względnie zjeżdżalny - co prawda są kamienie i jest stromo, ale wydaje mi się że jest możliwość wybrania ściezki zjazdu... na pewno trzeba mieć do tego opanowaną stójkę w miejscu :)
ok. koniec pisania, w końcu to nie rowerowanie. parę fotek:















Kategoria góry, z kims, z Sylwią, ze zdjęciami
Dane wyjazdu:
55.74 km
20.00 km teren
03:55 h
14.23 km/h:
Maks. pr.:39.40 km/h
Temperatura:16.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1265 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon Nerve AM
Fail w B. Żywieckim
Sobota, 25 września 2010 · dodano: 27.09.2010 | Komentarze 7
Miało być tak pięknie. Dobra pogoda w sobotę, ulewy w niedzielę... zarezerwowany nocleg na Rysiance i ambitne plany. W Sobotę okolice Rycerki, w niedzielę - Pilsko i co_tam_jeszcze_Bóg_da... niestety nie wyszło.Sobotni pech zaczął się o 5 rano - miałem odwieźć mamę na autobus (jechała na grzybobranie), jednak samochód powitał mnie "flapem" w przednim kole, więc musiałem wziąć auto od ojca...
Po powrocie do domu i spakowaniu się pojechałem rowerem na dworzec PKP w Tychach, i korzystając z usług naszego wspaniałego przewoźnika dostałem się do Rajczy, po drodze poznając Michała (DUCKANDCOVER @ EMTB) z którym rozpoczęłem sobotnią trasę.
Początek był całkiem fajny - najpierw parę kilometrów do Ujsoł, następnie odbicie na czarny szlak rowerowy prowadzący szeroką drogą gospodarczą, trawersujący zbocza Muńcoła.
Sam szlak na wjazd nadaje się doskonale - dość dobrze wyrównany, niezbyt stromy - nachylenie podobne do podjzdu na Szyndzielnie z Dębowca

czarny szlak rowerowy
W pewnym momencie wydało nam się to zbyt łatwe. trafiliśmy na rozdzielenie dróg, w lewo odchodziła jedna pod kątem w górę, na wprost droga zdawała się opadać.
Wybraliśmy - zgodnie z ZZDG (zasadą zawsze do góry) drogę idącą w górę zbocza... no i zboczyliśmy ze szlaku.
Podjazd - na Canyonie go "ogarniałem", ale wiem że na Terrago bym go nie wjechał. Trudno, kamieniście, droga przeorana.
najlepsze fragmenty wyglądały tak, jak na poniższych zdjęciach...

Podjezdżający Michał

Niedaleko za zakrętem droga się urywała

pełen spokój :)
Po chwili droga zamieniła się w zarośniętą, ledwo rozjeżdżoną ścieżkę, którą dość trudno się podjeżdżało... no i nie nie oszczędzała ona utrudnień.
Najpierw zwalone drzewa, a później - praktycznie całkowity koniec ściezki, jakieś szlaki wydeptane przez zwierzęta i tyle... no ale - zgodznie z założeniami jechaliśmy / szliśmy do góry, trafiając ostatecznie na zielony szlak

nie wszędzie dało się przejechać
Po zjechaniu do przełeczy Kotarz zaczyna się podjazdo-pchanie na Wiertałówkę. Dość stromo + luźne podłoże utrudniają jazdę, a tam gdzie dąło się jechać Michał zrywa dwa razy łańcuch.
Kiedy w końcu osiągamy Wierałówkę trafiamy na krótki zjazd, tuż przed wspinaniem na Rycerzową. Nieopatrznie przejeżdżam przez leżące gałęzie i urywam hak przerzutki...
chociaz powiem szczerze - przejechałem w tym roku Giantem przez wiele gorszych paści, i nie wydaje mi się żeby ten hak miał prawo się tam złamać..

urwany hak = nieprzewidziane skrócenie wyjazdu
Po chwili namysłu i puszczeniu kilku wiązanek obrażających niemiecką myśl techniczną zdecydowałem się na zrobienie single speeda. A raczej double speeda, jak się okazało w praniu:)
Podjazd na Małą Rycerzową początkowo robiłem na przełożeniu 2-4, ale wkróte okazało się że dostępne mam jeszcze 1-7 więc nie było tak źle.
jedynie łąkowy odcinek zdecydowałem się wypychać rower, szczególnie że Michał po skróceniu łańcucha o 2 ogniwa też musiał pchać pod górkę, bo nie mógł korzystać z największych zębatek.
Po chwili trafiliśmy na halę Rycerzową. Niestety widoki nie powalały, ale zjazd do schroniska, w którym akurat odbywała się jakaś msza był całkiem fajny.
Zapomniałem po "wspinaczce" odblokować skok w Talasie, co mi zrobiło małego stracha tuż przed schroniskiem gdzie niespodziewanie trafiliśmy na dość stromą skarpę :)

Zjazd na Halę Rycerzową
Po dłuższym niż planowany postoju (kolejki w schronisku) zdecydowaliśmy się zjechać żółtym szlakiem na przełęcz Glinne, skąd ja odbijałem zielonym w kierunku Rajczy, A Michał jechał dalej swoją trasę szlakiem granicznym... Jak się okazało - mogłem jechać z nim, bo na trawersach jakoś bym dał radę, a podjazdy i tak były bardziej do wypychania aniżeli do wjeżdzania.
Pamiątkowe foto singlespeeda i zjazd do Rajczy.
Swoją drogą - żółty z Rycerzowej jest całkiem ciekawy. Początkowo stromy singiel, na którym trzeba uważać, później trochę się droga poszerza i robi się łatwiej.

pamiątkowy fot singla
Podczas zjazdu zielonym zdecydowałem się w końcu przełożyć klocki hamulcowe - na przodzie miałem przez większość wycieczki spiekane Accenty, które zdecydowanie się nie sprawdzały - niesamowicie się nagrzewały, a hamowały niezadowalająco. Po zmianie na A2Z sytuacja się trochę poprawiła.
Hak przerzutki juz poklejony i założony, następny właśnie zamawiam. Zapas jednak musi być:)
Dzisiaj przyszła tez zamówiona kierownica, a więc i rower mogę zacząć przerabiać pod swoje potrzeby.
Swoją drogą - zapraszam na moje aukcje ze sprzętem rowerowym, może ktoś coś znajdzie dla siebie:) Link do aukcji
Zdecydowałem się jednak sprzedac Formuły Oro. Szkoda mi strasznie tych hamulców, bo świetnie się sprawdzały, jednak raz - nie pasują kolorystycznie do roweru, dwa - mam za krótki tylny przewód hamulcowy i przy konkretniejszej glebie mógłbym go wyrwać.
track GPS (obejmuje tylko część górską)

Kategoria 50-100 km, góry, gps, z kims, ze zdjęciami
Dane wyjazdu:
30.20 km
15.00 km teren
01:32 h
19.70 km/h:
Maks. pr.:36.90 km/h
Temperatura:18.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon Nerve AM
po okolicznych lasach
Czwartek, 23 września 2010 · dodano: 25.09.2010 | Komentarze 0
Dane wyjazdu:
33.53 km
18.00 km teren
01:42 h
19.72 km/h:
Maks. pr.:56.20 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:100 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon Nerve AM
poweekendowy rozjazd
Wtorek, 21 września 2010 · dodano: 21.09.2010 | Komentarze 0
tak żeby nie zardzewieć, i pomóc ustawić znajomemu sprzęt który ode mnie odkupił...traska do Katowic na hałdy, gdzie udało mi się przyprawić o "opad szczęki" bikera na wylajtowanym sztywniaku do XC kiedy podjechałem najbardziej stromy podjazd na tym terenie - jakieś 40-45 stopni nachylenia?
ogólnie, fajnie było.
następny nawrócony na fulle :-)
Kategoria 0-50 km, w większej grupie, z kims
Dane wyjazdu:
25.70 km
15.00 km teren
01:28 h
17.52 km/h:
Maks. pr.:44.10 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:100 m
Kalorie: kcal
Rower:Canyon Nerve AM
test ride
Czwartek, 16 września 2010 · dodano: 17.09.2010 | Komentarze 0
krótki test ride nowego bike'awypad na hałdy z Prążkiem...
Dane wyjazdu:
19.67 km
5.00 km teren
01:15 h
15.74 km/h:
Maks. pr.:35.70 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
błotna kapiel
Wtorek, 7 września 2010 · dodano: 17.09.2010 | Komentarze 0
błotna kapiel terrago w otmętach lędzińsko-klimonckich.przy okazji starcie 2/3 okładziny z nowych klocków Zeita. Sux.
Dane wyjazdu:
52.87 km
25.00 km teren
04:43 h
11.21 km/h:
Maks. pr.:48.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1565 m
Kalorie: kcal
Beskid Żywiecki z Prążkiem
Środa, 11 sierpnia 2010 · dodano: 11.08.2010 | Komentarze 3
Pierwszy wyjazd Adama w góry. Co tu dużo gadać - dostał "próbkę" tego co go czeka, jesli zdecyduje się kontynuowac przygodę z MTB. Nawet skosztował już górskiej gleby ;-)Trasa: Rajcza - Glinka - Kubiesówka - Krawców Wierch - Hruba Buczyna - szlakiem granicznym do przeł. Bory Orawskie - zjazd na czarny szlak - Rysianka. Następnie żółtym szlakiem na Lipowską i zamiast planowanego ciągu dalszego żółtym zjazd Zielonym na Halę Boraczą, a następnie - z powodu niedopatrzenia na mapie - zjazd w złą stronę - do węgierskiej górki. Dalej dojazd do Rajczy asfaltem.
Track GPS
Ogólnie, wyjazd całkiem udany mimo iż straciliśmy masę czasu w na dojazd, wyjątkowo duży ruch nas mocno "spowolnił". Pierwsze kilometry w górach nie były dla Adama łatwe, ale w miarę nabierania 'obycia" było coraz lepiej.
Dla mnie wyjazd był o tyle ciekawy, że jechałem z dopiero co odtłuszczonym hamulcem przednim (zalałem dzień przed wyjazdem olejem), i z ledwo co działającym tyłem (brak okładziny - błoto w ostatnich 2 wyprawach ją zabrało ze sobą), przez co musiałem zdecydowanei bardziej uważać na jakichkolwiek zjazdach... przód ostatecznie się dotarł - na ostatnim zjeździe, asfaltowym, z hali boraczej :-P
Sama trasa - szlak do przełęczy Bory Orawskie dośc mocno zabłotniony, ale w większości przejezdny. Problemy pojawiają się na gliniastych podjazdach, gdzie opony nie mają się w co wgryźć, bo są już od dawna zaklejone :-P
Zjazd na czarny szlak - całkiem ciekawy, przejście przez rzeczkę dla ochłody, a później dosyć męczący podjazd na Rysiankę prowadzący głównie po kamienistej drodze.
Zjazd w kierunku Boraczej zielonym szlakiem - dość trudny, może nie bardzo stromy ale wymagający ciągłej koncentracji (kamienie, korzenie, strumyczki, parę kołysek), szczególnie że w niektórych miejscach wypadnięcie ze szlaku wiązałoby się z kilkumetrowym lotem.
Zjazd z Boraczej w złą stronę kosztował nast ok. 10 dodatkowych kilometrów asfaltem. Shit happens.













Kategoria 50-100 km, gps, z kims, ze zdjęciami, góry