Info

avatar Bloguje shovel z miejscowości Tychy. Przejechałem 16903.95 kilometrów w tym 3664.05 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.24 km/h i mam ją głęboko w dupie ;-)
Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa


baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy shovel.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
55.74 km 20.00 km teren
03:55 h 14.23 km/h:
Maks. pr.:39.40 km/h
Temperatura:16.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1265 m
Kalorie: kcal

Fail w B. Żywieckim

Sobota, 25 września 2010 · dodano: 27.09.2010 | Komentarze 7

Miało być tak pięknie. Dobra pogoda w sobotę, ulewy w niedzielę... zarezerwowany nocleg na Rysiance i ambitne plany. W Sobotę okolice Rycerki, w niedzielę - Pilsko i co_tam_jeszcze_Bóg_da... niestety nie wyszło.

Sobotni pech zaczął się o 5 rano - miałem odwieźć mamę na autobus (jechała na grzybobranie), jednak samochód powitał mnie "flapem" w przednim kole, więc musiałem wziąć auto od ojca...

Po powrocie do domu i spakowaniu się pojechałem rowerem na dworzec PKP w Tychach, i korzystając z usług naszego wspaniałego przewoźnika dostałem się do Rajczy, po drodze poznając Michała (DUCKANDCOVER @ EMTB) z którym rozpoczęłem sobotnią trasę.
Początek był całkiem fajny - najpierw parę kilometrów do Ujsoł, następnie odbicie na czarny szlak rowerowy prowadzący szeroką drogą gospodarczą, trawersujący zbocza Muńcoła.
Sam szlak na wjazd nadaje się doskonale - dość dobrze wyrównany, niezbyt stromy - nachylenie podobne do podjzdu na Szyndzielnie z Dębowca


czarny szlak rowerowy

W pewnym momencie wydało nam się to zbyt łatwe. trafiliśmy na rozdzielenie dróg, w lewo odchodziła jedna pod kątem w górę, na wprost droga zdawała się opadać.
Wybraliśmy - zgodnie z ZZDG (zasadą zawsze do góry) drogę idącą w górę zbocza... no i zboczyliśmy ze szlaku.
Podjazd - na Canyonie go "ogarniałem", ale wiem że na Terrago bym go nie wjechał. Trudno, kamieniście, droga przeorana.
najlepsze fragmenty wyglądały tak, jak na poniższych zdjęciach...

Podjezdżający Michał

Niedaleko za zakrętem droga się urywała

pełen spokój :)

Po chwili droga zamieniła się w zarośniętą, ledwo rozjeżdżoną ścieżkę, którą dość trudno się podjeżdżało... no i nie nie oszczędzała ona utrudnień.
Najpierw zwalone drzewa, a później - praktycznie całkowity koniec ściezki, jakieś szlaki wydeptane przez zwierzęta i tyle... no ale - zgodznie z założeniami jechaliśmy / szliśmy do góry, trafiając ostatecznie na zielony szlak


nie wszędzie dało się przejechać

Po zjechaniu do przełeczy Kotarz zaczyna się podjazdo-pchanie na Wiertałówkę. Dość stromo + luźne podłoże utrudniają jazdę, a tam gdzie dąło się jechać Michał zrywa dwa razy łańcuch.
Kiedy w końcu osiągamy Wierałówkę trafiamy na krótki zjazd, tuż przed wspinaniem na Rycerzową. Nieopatrznie przejeżdżam przez leżące gałęzie i urywam hak przerzutki...
chociaz powiem szczerze - przejechałem w tym roku Giantem przez wiele gorszych paści, i nie wydaje mi się żeby ten hak miał prawo się tam złamać..


urwany hak = nieprzewidziane skrócenie wyjazdu

Po chwili namysłu i puszczeniu kilku wiązanek obrażających niemiecką myśl techniczną zdecydowałem się na zrobienie single speeda. A raczej double speeda, jak się okazało w praniu:)

Podjazd na Małą Rycerzową początkowo robiłem na przełożeniu 2-4, ale wkróte okazało się że dostępne mam jeszcze 1-7 więc nie było tak źle.
jedynie łąkowy odcinek zdecydowałem się wypychać rower, szczególnie że Michał po skróceniu łańcucha o 2 ogniwa też musiał pchać pod górkę, bo nie mógł korzystać z największych zębatek.
Po chwili trafiliśmy na halę Rycerzową. Niestety widoki nie powalały, ale zjazd do schroniska, w którym akurat odbywała się jakaś msza był całkiem fajny.
Zapomniałem po "wspinaczce" odblokować skok w Talasie, co mi zrobiło małego stracha tuż przed schroniskiem gdzie niespodziewanie trafiliśmy na dość stromą skarpę :)


Zjazd na Halę Rycerzową

Po dłuższym niż planowany postoju (kolejki w schronisku) zdecydowaliśmy się zjechać żółtym szlakiem na przełęcz Glinne, skąd ja odbijałem zielonym w kierunku Rajczy, A Michał jechał dalej swoją trasę szlakiem granicznym... Jak się okazało - mogłem jechać z nim, bo na trawersach jakoś bym dał radę, a podjazdy i tak były bardziej do wypychania aniżeli do wjeżdzania.
Pamiątkowe foto singlespeeda i zjazd do Rajczy.
Swoją drogą - żółty z Rycerzowej jest całkiem ciekawy. Początkowo stromy singiel, na którym trzeba uważać, później trochę się droga poszerza i robi się łatwiej.

pamiątkowy fot singla

Podczas zjazdu zielonym zdecydowałem się w końcu przełożyć klocki hamulcowe - na przodzie miałem przez większość wycieczki spiekane Accenty, które zdecydowanie się nie sprawdzały - niesamowicie się nagrzewały, a hamowały niezadowalająco. Po zmianie na A2Z sytuacja się trochę poprawiła.

Hak przerzutki juz poklejony i założony, następny właśnie zamawiam. Zapas jednak musi być:)
Dzisiaj przyszła tez zamówiona kierownica, a więc i rower mogę zacząć przerabiać pod swoje potrzeby.
Swoją drogą - zapraszam na moje aukcje ze sprzętem rowerowym, może ktoś coś znajdzie dla siebie:) Link do aukcji

Zdecydowałem się jednak sprzedac Formuły Oro. Szkoda mi strasznie tych hamulców, bo świetnie się sprawdzały, jednak raz - nie pasują kolorystycznie do roweru, dwa - mam za krótki tylny przewód hamulcowy i przy konkretniejszej glebie mógłbym go wyrwać.

track GPS (obejmuje tylko część górską)




Komentarze
shovel
| 10:28 wtorek, 5 października 2010 | linkuj no ok, zdarzają się większe faile :)
edghaar
| 20:03 niedziela, 3 października 2010 | linkuj ty chyba nie wiesz co to jest fail :p ja jakiś czas temu w sląskim musiałem zakończyć wyjazd po 7 km w terenie, z powodu licznych uszkodzeń na rowerze i cielsku kolegi :p
Dodajmy do tego, że wysiadlem z pociągu na innej stacji niż planowałem i dymałem na start 30km asfaltem...
kundello21
| 20:22 wtorek, 28 września 2010 | linkuj Łomatko ale góra :O
Urwałeś... mam nadzieję i życzę żeby to była ostatnia urwana przerzutka:)
shovel
| 11:20 wtorek, 28 września 2010 | linkuj no niestety.
nowy hak, a raczej 2 haki - na zapas jeden - zamówione.
dodatkowo zamówiłem aluminium do lutowania i gwintowniki, tak cobym mógł sobie sam haki robić :)
Kajman
| 22:41 poniedziałek, 27 września 2010 | linkuj Trzeba by cały warsztat z sobą wozić:(
Chyba pecha mieliście:(
shovel
| 16:57 poniedziałek, 27 września 2010 | linkuj 55 km to razem z dojazdem na pekape 37 wyszło w górach, 20 w terenie mniej więcej. planowałem ok. 55 po górach, 40 terenem.
z tego co Michał mówił, odcinek graniczny który sobie odpuściłem mogłem pchać razem z nim, bo pod górę i tak jazdy za wiele nie było, a w dół jakoś bym sobie poradził bez dokręcania ;D
k4r3l
| 16:46 poniedziałek, 27 września 2010 | linkuj nieźle, trochę szkoda, że debiut nowego bike'a w Żywieckim się nie udał, ale 55km to wciąż b. dobry dystans. nie wiem ile chcieliście zrobić jeszcze tego dnia, ale w takich górach to i tak całkiem sporo...
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa rzepi
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]