Info

avatar Bloguje shovel z miejscowości Tychy. Przejechałem 16903.95 kilometrów w tym 3664.05 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.24 km/h i mam ją głęboko w dupie ;-)
Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa


baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy shovel.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
150.53 km 50.00 km teren
06:14 h 24.15 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Góry z [url=http://www.radzio.bikestats.pl]Radkiem[/url] trasa:

Poniedziałek, 10 listopada 2008 · dodano: 10.11.2008 | Komentarze 7

Góry z Radkiem
trasa: Dom – os. F - Balbina – os.L – paprocany – Studzienice – Pszczyna – Goczałkowice – Czechowice Dziedzice – droga na Zabrzeg – Czechowice-Ligota – Międzyrzecze Górne – Jasienica – Jaworze – Górki Wielkie – Brenna – Brenna Jatny (podjazd do domu) – Brenna Bukowa – podjazd żółtym szlakiem na Karkoszczonke – zjazd żółtym szlakiem do Szczyrku Biła – Szczyrk Centrum – Buczkowice – Meszna – Bystra – Bielsko Biała – Bestwina – Dankowice – Brzeszcze – Góra – Gilowice – Wola – Bojszowy Nowe- Świerczyniec – Tychy Urbanowice – Dom.

v-max 59,56 km/h.
Kilometraż dokręcony - przed zjazdem na moją ulicę miałem 149,5, a co 150 to s150 więc dojechałem;]

Wyjechałem od siebie o 8:50, dosyć obładowany (ciuchy na zmianę, 4 dętki zapasowe + łaty, klej, jedzenie). Pojechałem po Radka, potem skoczyliśmy na Balbinę gdzie miałem nadzieję że kupię moje ulubione kanapki, ale neistety nie było ;-(
Przejazd na stację BP gdzie dobiliśmy powietrza, i przy okazji zaczęłem się zastanawiać, co by się stało gdyby Kura stanęła przy Odkurzaczu. Czy przestałaby być kurą? a jeśli tak, to czym?:]

Dalej pojechaliśmy na os. L, i lasami ominęliśmy Kobiór. Dalej jechaliśmy "Rodzinną" czy jak to się zwie na Studzienice - Pszczynę (swoją drogą - ta droga już tradycyjnie wlicza się w "teren' u mnie, bo tam pokrycie asfaltem jest juz tylko miejscami, a uważać trzeba bardziej niż w lesie na dziury;) Dalej na Goczałkowice i tylko Radkowi znanymi drogami w kierunku Brennej. W Międzyrzeczu Górnym mój tylny XT'ek odmówił posłuszeństwa, i wpadł w szprychy. W sumie to odmówił i on, i hak... odginanie i przerzutki i haka na miejscu... uff, jakoś jedziemy.
Dalsza droga umilana przez wiatr w twarz, szczególnie dający się we znaki na otwartych przestrzeniach, w sumie dopiero w górach się uspokoiło.
Ok 13 podjechaliśmy do domku górskiego Radka gdzie jego rodzice uraczyli nas obiadkiem ;] Podjazd i zjazd iście hardcore'owy. Szczególnie przy zjeżdżaniu trzeba było uważać - wąsko, na początku płyty (dziurawe), potem asfalt, ale nachylenie chyba 40 % miejscami.
Pojechaliśmy na Karkoszczonkę... podjazdy - co tu dużo gadać - wymagające.
Mój rower który miał problemy już tydzień temu w podjeździe na Szyndzielnię, tutaj miejscami naprawdę zdychał (btw. po drodze udało mi się odgiąć tak tylną przerzutkę że miałem 1/1 i 1/2 dostępne - sukces, bez tego bym nie wjechał).
Geometria mojego bike'a może sprawdza się na płaskim i przy zjazdach, jednak przy niektórych podjazdach leżąc na kierownicy dosłownie i jadąc na 1/1 dalej przerzucało mnie na plecy. chyba jedyne co zostaje (na razie) to mostek na - zmieniać przy jeździe w góry.

Dobra, dalej. Mieliśmy jechać na Klimczok i Szyndzielnię i zjechać w Bielsku, jednak pokrzyżowały nam plany 2 rzeczy:
- ból który pojawił się w moim kolanie, i towarzyszył do samego domu;/
- stromizna czerwonego szlaku na klimczok + jego kamienistość. Moim rowerem na pewno bym na niego nie wyjechał.

Zjechaliśmy więc do Szczyrku, zjazd zresztą bardzo szybki i fajny, tylko ludzie jak się krzyczy 'uwaga" reagują dość... ryzykownie. . Trzeba było ostro hamować żeby się nie zabić, a tarcze po zjeździe miałem całe przypalone, zresztą klocki albo mi się zeszkliły, albo starły do 0 z tyłu (jutro zobaczę - klocki mają 3 tygodnie?)

Dalszy zjazd do bielska bardzo przyjemny, chociaż wkurzał mnie gość w Mondeo który wepchnął się między mnie i Radka i za wszelką cenę starał się nie dopuścić żebym go wyprzedził, i ograniczał mi ciągle prędkość do 50 km/h :|

W Bielsku dla mnie była jazda przez mękę. potworny ból kolana, zastanawiałem się przez chwilę nad powrotem pociągiem, ale... jeszcze nigdy nie wracałem "baną" i nie zamierzam.
stanęliśmy na Shellu w koncu koło drogi na Bestwinę, gdzie doszedłem jako tako do siebie.
Dalsza część powrotu całkiem przyjemna, z postojem w Dankowicach na snickersa, i później w Gilowicach i Bojszowach, żeby się napić.
Praktycznie cały powrót wiatr w plecy więc dobrze się jechało, mimo bólu w kolanie utrzymywaliśmy te minimum 27 km/h (Radek prowadził), tylko na podjazdach ja "odpadałem".

Pomijając problemy z przerzutką i hakiem... całkiem udana wycieczka :) myslałem że będzie minimum 1 "pana" a tutaj nic.

zdjęcia (tym razem dużo i z opisem)

odkurzacz (nie mieliśmy Kury pod ręką żeby sprawdzić działanie):

droga w Jankowicach. w oddali góry...

Znowu w Jankowicach. Całkiem zielono na tym polu. Tak nie-listopadowo.

Ligota. Na przystanku Radek ;-) Miejsce naszego postoju śniadaniowego.

"Pier*** nie jadę. 2 minuty później przerzutka była w szprychach."

Międzyrzecze Górne - podjazd.

Międzyrzecze Górne - krowy

Międzyrzecze Górne - widok na góry

Brennica;]

Mój rower ma dopiero 3,5 miesiąca... coś lipne to teraz robią;]

"Luźny" fragment podjazdu do Radka

Przerzutka - moja dzisiejsza zmora.

W okolicach początku podjazdu na Karkoszczonkę

Mhrrroczne zdjęcie

Walczę o każdy metr :D

Radek też ;-) Pani w czarnym się chyba zastanawia czy da radę;]

Stromo, huh?

Widok w dół z Karkoszczonki

jeszcze trochę...

Jesst;-)

Widoczek z Karkoszczonki - zjazd w kierunku Szczyrku

Ja CHCĘ Dobry rower. JA WYMAGAM!!! ;-)

"Towarzysze podróży"



Komentarze
johanbiker- | 21:44 wtorek, 11 listopada 2008 | linkuj Ufff ale jazda! gratulejszyn!
shovel
| 10:48 wtorek, 11 listopada 2008 | linkuj jeszcze daleko mi do dystansów które kręcisz Ty czy Flash, ale i tak przyzwoicie.
Przy czym dzisiaj mnie wszystko boli, bo nie miałem żadnego odpoczynku od roweru od dawna i najwyżej tylko rekreacyjnie sobie pojeżdżę kawałek.
mavic
| 08:56 wtorek, 11 listopada 2008 | linkuj Niezły dystans. Fajne górki bo nie ma za dużo kamieni.
shovel
| 22:49 poniedziałek, 10 listopada 2008 | linkuj zobaczę.
ja w sumie mam mieszane odczucia co do tych maxxisów Wormdrive które mam.
w zeszłym tygodniu łapałem panę za paną, w całkowicie bezsensownych okolicznościach, a teraz jeżdżę i nic się nie dzieje.
jeśli chodzi o przyczepność, jest w porządku, ale cudów nie ma - na zakrętach trzeba uważać, szczególnie że przy "kantowaniu" lubią w pewnym momencie nagle "puścić".
no i wytrzymałość - ten tył ma może 3000 km przejechane..
AdAmUsO
| 22:42 poniedziałek, 10 listopada 2008 | linkuj Zobacz sobie ofertę geax'a może coś Ci spasuje ... śmigałem kiedyś na conti i mocno mnie rozczarowały :/ na asfalcie zjechały się w moment (miękka mieszanka) ostatnio najbardziej byłem zadowolony z Ritchey ZED PRO, sporo asfaltowych kilometrów wytrzymały i nie wiele kosztują, choć ciężko je kupić...http://www.bike-center.pl/index.php?p1737,ritchey-z-e-d-pro-26-x-2-1-zwijana
shovel
| 21:55 poniedziałek, 10 listopada 2008 | linkuj zmieniam zmieniam, i zmienić nie moge - na conti explorery na zimę chce się przesiąśc, tylko zawsze coś 'wyskakuje'.
W sumie to kiedyś był semi slick... po zjeździe z Karko to już jest całkowity slick ;-).
Radek zdecydowanei lepiej sobie radził w terenie, zresztą - on nie jechał na semi, i jego rower ma zdecydowanie bardziej "przyjazne" zachowanie na podjazdach...;]
AdAmUsO
| 21:51 poniedziałek, 10 listopada 2008 | linkuj Pamiętam te podejście pod Karkoszczonke, ja już nawet nie próbowałem wsiadać na bika ;) ....mocno jeździsz :) życzę wytrwałości i kolejnych udanych wypraw rowerkowych :)
pozdrawiam
ps. tego slicka z tyłu to chyba musisz już wymienić ;)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa wajaj
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]