Info

avatar Bloguje shovel z miejscowości Tychy. Przejechałem 16903.95 kilometrów w tym 3664.05 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.24 km/h i mam ją głęboko w dupie ;-)
Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa


baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy shovel.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
72.30 km 50.00 km teren
07:14 h 10.00 km/h:
Maks. pr.:46.80 km/h
Temperatura:22.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:2826 m
Kalorie: kcal

Beskid Mały - dokończenie

Niedziela, 8 sierpnia 2010 · dodano: 08.08.2010 | Komentarze 6

Wyjazd mający na celu dokończenie zdobywania najważniejszych szczytów Beskidu Małego. Wszystko poszło zgodnie z planem :-)
Trasa szczegółowo w Tracku, najważniejsze poniżej:
Kobiernice - Hrobacza Łąka - Groniczki(czerwonym) - Gaiki - Przegibek - MAgurka - Czupel - Rogacz - Suchy Wierch - Czernichów(niebieskim) - Tresna - Łękawica - Łysina (asfaltem) - Sciszków Groń - Płonne - Kucówki - Gibasów Wierch - Łamana Skała (zielonym) Potrójna - Roczenka - Przełęcz Kocierska (czerwonym) - Cyganka - Przełęcz Beskid - Jarosówka - Bukowski Groń - Palenica - Porąbka - Kobiernice

uff. w tracku GPS wygląda to tak ;-)

Wyprawa ogólnie bardzo udana. Podjazd na Hrobaczą asfaltem mnie "rozgrzał", swoją drogą na samym końcu, tuż przed schroniskiem wyprzedził mnie jakiś Pan na magnumie, w dodatku z lekkim brzuszkiem ;-) no ale pewnie on nie miał w planie całego dnia na rowerze.
Dalsza jazda czerwonym na Groniczki była w zasadzie bez przeszkód, nie licząc dużej ilosci kamieni i koniecznego wprowadzania na ok 50 metrowym fragmencie, gdzie spotkałem kolejnego rowerzystę, tym razem na fullu :) Puściłem go przodem bo mi się coś źle jechało na tych kamieniach... na rozjeździe czerwony/niebieski z ciekawości sprawdzilem ciśnienie w amorze i wszystko było jasne - jakimś cudem z komory pozytywnej uciekło mi 30 psi przez co amor mi się mocno "zapadał".
Szybkie pompowanie i jazda niebieskim - zjazd do przełęczy jak najbardziej ok, dość kamienisty ale w końcu to beskidy, natomiast tak po 300-400 metrach jazdy w mękach niebieskim na magurkę czeka nas drugie tyle pchania / niesienia, bo szlak jest totalnie nieprzejezdny w górę.
Po tym odcinku jest już lepiej. Do schroniska dojazd jest na dalszym odcinku bezproblemowy, od schroniska do Rogacza jest całkiem przyzwoicie. Od Rogacza zjazd niebieskim jest fatalny. rynna, w środku rynsztok kamienisto-gałęziasty. Efekt zwózek i ostatnich deszczy - naprawdę szkoda się męczyć zjeżdżając tędy, bo frajdy to nie dawało żadnej. Przynajmniej nie na hard tailu.
W jednym miejscu musiałem zejść i sprowadzić kilkadziesiat metrów, bo przy nachyleniu 40-50% stopni mieliśmy postać rynny "spychającej" czyli niezależnie jakbyś nie próbował jechać i tak trafisz do tego barłogu na środku, a ja nie chciałem ryzykować gleby.
Od Czernichowa asfaltowy przejazd aż do zjazdu w kierunku Łysiny. Fajne widoczki, trasa dość dobra choć ruchliwa... no i terochę górek po drodze.
Podjazd na łysinę męczący, monotonny, i dający w kość - jest chyba trochę stromiej niż na Hrobaczej, asfalt jest co prawda dobry, ale "idzie ciężko" :-P
Na Łysinie otwarty był sklep. Zaopatrzony (poza piwami) biednie, kupiłem tam tylko 7 daysy i tymbarka, bo nic innego nie mieli do picia

Od Łysiny świetnie oznakowanym zielonym w kierunku Łamanej Skały. Doskonały szlak na rower - w 99% przejezdny, bez ciągłego "dywanu kamiennego" - jechało się przyjemnie, relaksująco, o to chyba chodzi. W miarę zliżania do Łamanej Skały robiło się jednak coraz trudniej, na ostatnim kilometrze było trochę prowadzenia, ale bez tragedii.
Czerwony od Łamanej przez Potrójną do Kocierskiej jest dosyć łatwy i przyjemny, jednak masakrycznie zabagniony.
Na potrójnej już tradycyjnie zatrzymałem się w tej nowej chatce, prowadzonej przez dwójkę młodych ludzi. Fajny klimat, niedrogo (jak na te wysokości), a i pozwolili sobie jajecznice usmażyć :)

Na przełęczy Kocierskiej początkowo popełniłem błąd i zjechałem zielonym w lewo, ale po chwili się zorientowałem i wróciłem ;-) po czym pojechałem w dobrym kierunku. Zielony na przełęcz beskid w początkowym biegu jest szeroki jak autostrada, i w zasadzie można tam całkiem nieźle się rozpędzić, w dalszej części jest trochę węższy i trudniejszy, ale w dalszym ciągu w 100% zjezdny. Nie pamiętam też żeby tam było coś do podprowadzania.
Po przejechaniu przez przełęcz Beskid zielony wspina się dość mocno na kolejne pasmo Beskidu małego. W zasadzie nie ma szans na podjazd i pierwsze 500 metrów trzeba prowadzić. Dalej jest już lepiej, a nawet dużo lepiej, bo kolejne kilka kilometrów można pokonać bez zsiadania. Zjazd z zielonego jednak, zgodnie z tym co się spodziewałem nie był najłatwiejszy. Stromo, w dodatku na długim odcinku znowu jedziemy rynną, stromą i wyładowaną kamieniami i klockami drzewa. W jednym miejscu "było blisko" do gleby, bo za szybko wjechałem w tą rynnę i nie miałem jak zwolnić, co chwilę tylko przeskakiwałem kolejne "ciekawostki" .. ogólnie, trudny fragment.
Dalszy zjazd asfaltem bez wydarzeń szczególnych ;-)

Tym razem więcej fotek:

początek jazdy - foto-pauza na podjeździe na Hrobaczą

Czerwony z Hrobaczej. "piękny" kamienisty dywan

miejsce gdzie nie da się podjechać - jakieś 20-25 stopni nachylenia + luźne kamienie + piach.

Niebieski na Magurkę. Pchanie / noszenie na odcinku ok 400 m

fragment graniowy niebieskiego, z magurki na Czupel. Bardzo przyjemny

widok na zaporę ;-)

a tam zaczynałem wyprawę

zjazd niebieskim. Do tego koryta ściągało z każdej możliwej strony..

Widok z Łysiny... rewelacyjna panorama beskidu Żywieckiego. Aparat tego nie odda

Zielony w kierunku Łamanej skały. Drobne kamienie nie przeszkadzają, ogólnie - przejezdny w ogromnej większości

Podjaz na Łamaną Skałę. Czerwony w kierunku Kocierskiej jest całkowicie przejezdny

Widok z Potrójnej, po deszczu :)

myślałem że przejadę...

zielony szlak z Kocierskiej

widok z Zielonego

Tam też dzisiaj byłem

Widok na Żar

Kapsel z Tymbarku komentarza nie wymaga:)

profil traski


Komentarze
shovel
| 12:54 wtorek, 10 sierpnia 2010 | linkuj no trochę był uwalony :-)
jutro znowu dostanie swoją porcję błota - tym razem w beskidzie żywieckim :)
kundello21
| 12:45 wtorek, 10 sierpnia 2010 | linkuj Piekna trasa:)
Rowerek pewnie ładnie uwalony został finalnie...
Żyć nie umierać! :D (i nic sobie nie zrobić)
shovel
| 10:02 poniedziałek, 9 sierpnia 2010 | linkuj bagna sporo. szczerze mówiąc zastanawiam się czy następnym razem nie wziąć saperki do plecaka i nie przekopać tych kałuż na szlaku tak, żeby to spływalo na bok, w końcu wystarczyłoby za każdym razem około metra "wykopać" i już jest przejezdnie. Szczególnie te takie co już "zakwitły" mnie denerwują ;-)
k4r3l | 09:57 poniedziałek, 9 sierpnia 2010 | linkuj większość tej trasy mam już zaliczone:) fajnie, ze sprawdziłeś ten zielony z łysiny - następnym razem tamtędy śmignę:) ogólnie widzę, że się podobało:) ale te bagna to faktycznie masakra:)
shovel
| 22:25 niedziela, 8 sierpnia 2010 | linkuj ogólnie ja bym proponował nie zjeżdżać niebieskim do Czernichowa - chyba lepiej ędzie zjechać czerwonym na przysłop i tam odbić na żółty i w końcowym odcinku zielony - wyjedzie się w prawie tym samym miejsscu, a nie będzie tak stromo
BoaPoweR-removed
| 22:13 niedziela, 8 sierpnia 2010 | linkuj Ładna trasa, aż mi się zachciało, wykorzystam track gps i jakiegoś weekenda na to poświęce. Pozdrower
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa rdzik
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]