Info

avatar Bloguje shovel z miejscowości Tychy. Przejechałem 16903.95 kilometrów w tym 3664.05 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.24 km/h i mam ją głęboko w dupie ;-)
Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa


baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy shovel.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
40.32 km 29.00 km teren
03:37 h 11.15 km/h:
Maks. pr.:51.20 km/h
Temperatura:14.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1367 m
Kalorie: kcal

beskid mały - kocierz > leskowiec > gancarz

Niedziela, 24 października 2010 · dodano: 24.10.2010 | Komentarze 3

Dzisiejszy wypad zaczął się około 9:30 na parkingu pod Kauflandem w Andrychowie, skąd wraz z Clyde'm i Itkiem z emtb ruszyliśmy na dzisiejszą wycieczkę...
no, ok, ruszyliśmy trochę później, bo się okazało że mi dętka puszcza i musiałem zmienić - najwyraźniej wczoraj gdzieś "przysnejczyłem".

Początkowo bardzo dawał się we znaki halny - na asfalcie wiejący prosto w twarz... na szczęście - jako że wybraliśmy opcję zielonym szlakiem na kocierz - to asfalt nie trwał wiecznie, a w lesie było już przyjemniej. znacznie przyjemniej:)
Podjazd zielonym przy dobrej kondycji i szczęściu (nie odskoczeniu jakiegoś kamola) jest do zrobienia w 100%. Przy mojej kondycji było to jakieś 98%, bo mnie jednak zrzuciło z roweru. Ale ogólnie - jest ok. Wysokość jest nabierana sprawnie, przyjemnie, i przy okazji jest czas popodziwiać "piękne okoliczności przyrody"... Bo podczas zjazdu to za szybko ten krajobraz mija:)


widoki z przełęczy Beskid - zapowiada się fajny dzień


większość zielonego szlaku jest do podjechania. Chociaż nikt nie mówi, że jest to łatwe:)


są tez miejsca takie jak tutaj... albo wjeżdżasz na totalnym młynku, licząc na to że nie ucieknie ci żaden kamień spod koła, albo wpychasz:) bo jak staniesz to już nie ruszysz

Na Kocierzu zrobiliśmy sobie krótki postój, popas, porównywanie rowerów... Widoki się już tylko poprawiały.
Z Kocierzy ruszylismy czerwonym szlakiem w kierunku Leskowca. To nie jest mój ulubiony kierunek, ale był to też pewien test dla nowego bike'a, bo w lecie sporo podjazdów wprowadzałem...


widok z okolic zajazdu na Kocierzu


moi dzisiejsi "towarzysze podróży" - Itek i Clyde z emtb.pl

Jazda czerwonym w stronę Leskowca lekka nie jest. Odcinek do Potrójnej wymagał ode mnie kilkudziesięciu metrów prowadzenia roweru, ale i tak nie było źle. Co prawda trochę zostałem z tyłu za chłopakami, bo próbowałem podjechać możliwie jak najwięcej - nawet jak mnie zrzuciło z siodła.
Na Potrójną dojechałem "trochę" styrany, ale widoki zaraz poprawiły humor:)
Po krótkiej foto-sesji decyzja - zjazd do prywatnego schroniska pod potrójną. Herbatka (3 zł), krótki popas i w drogę..
Chłopaki nie chciały mi wierzyć w to że dobrze prowadzę, bo "leskowiec to tam!" ale udało się ich przekonać argumentem ze jeśli się pomylę, to ja wpycham rowery:)


widoki z Potrójnej - przełęcz Beskid, grupa Palenicy, w tle grupa Magurki Wilkowickiej / Hrobaczej Łąki


a z tej strony rysują się góry prowadzące do celu naszej wycieczki - Leskowca


popas rowerowy pod schroniskiem na Potrójnej

Pod Łamaną Skałę jechało się całkiem sprawnie. Krótka sesja foto przy "wielkim kamieniu", większośc fot z tego ma Clyde więc pewnie coś jeszcze dorzucę[/i]


występ skalny w okolicach Łamanej Skały


ta sama okolica;-)


zjazd ze Smrekowicy (?)

W okolicach Smrekowicy trafiliśmy na 3-osobową wycieczkę krosiarzy:) jadąc przez chwilę z tyłu na zjeździe za jakąs dziewczyną na sztywniaku, muszę stwierdzić że jest twarda :) ~40 km/h, rzucało nią na kamieniach jak Żydem po pustym sklepie, ale się nie poddawała i jechała dalej :)

Pod sam Leskowiec wywiązała się jakaś "walka podjazdowa", która grupa szybciej osiągnie szczyt, ale moja obtłuczona w sobotę noga dała się we znaki i odpuściłem, wrzuciłem młynek i porozmawiałem po drodze z turystą pieszym / biegnącym :)
Na Leskowcu tylko chwila, fotka grupowa (znowu u Clyde'a) i szybki zjazd na schronisko (dosłownie szybki:)
Pogoda zaczęła się psuć, temperatura spadać a wiatr się znowu zaczął wzmagać, więc trzeba było się trochę uwinąć.
Na samym Leskowcu upuściłem też trochę powietrza z dampera - niby tylko 10 psi a jak odczuwalna różnica... od razu zrobiło się bardziej miękko, i rower stał się stabilniejszy na luźnych kamlotach.


panorama z Leskowca - po raz który to ja tu jestem?


wycieczka w komplecie
W czasie kiedy Clyde raczył się piwem, Itek Żurkiem, ja zabrałem się za przestawianie kierownicy - przybliżenie jej do siebie. Co tu dużo gadać - różnica na zjazdach BARDZO odczuwalna.
Zjazd zielonym spod schroniska jest świetny - szybki, w miarę bezpieczny i urozmaicony. W sumie to dla mnie szybki był chyba aż za bardzo, bo złapalem snejka w przednim kole. Chłopaki pojechali dalej a ja sobie kleiłem... po jakichś 10-ciu minutach byli już spowrotem, koło napompowane i można dalej jechać.


na groniu JP2


widok spod gronia JP2 - na zielonym/czarnym szlaku

Do Gancarza zjazd fajny, potem dosyć męczący podjazd, ale przejezdny.
Zjazd z Gancarza - najpierw szeroka szutrówka, która niespodziewanie odbija w prawo - my przegapiliśmy zjazd i musielismy wpychać kawałek spowrotem.
Po odbiciu w prawo jedziemy najbardziej stromym fragmentem szlaku w Beskidzie Małym - na odcinku 100 przejechanych metrów tracimy blisko 50 metrów w pionie. Ogółem - fragment jest trudny, ale do zjechania przy nisko osuniętym siodle:)
Dalsza część zielonego zmieniła się trochę od mojej ostatniej wizyty. Szlak jest równy, przyjemny do jazdy - interwałowy.
Nie dojechalismy niestety szlakiem do końca - robilo się późno i kropiło, więc kiedy natrafiliśmy na asfalt - skorzystaliśmy:-) i po kilkunastu minutach dotarliśmy do aut.

podwumowując...
jedna z najlepszych wycieczek w tym sezonie. Jechało mi się świetnie, mimo bolącej nogi. Zero gleb, jeden snejk - da się przeżyć. Tym bardziej że to w sumie pierwszy raz w tym roku kiedy zmienialem gumę w górach. Poza tym - jeżdżąc na ciśnieniu ~1,5 bar to nawet przy Fat Albertach osoba ważąca 80 kg prosi się o snejka:)

na koniec tradycyjnie - track GPS i profil trasy...




Komentarze
shovel
| 18:52 poniedziałek, 25 października 2010 | linkuj podjazd od łękawicy był dla nas kiepski logistycznie - konieczność zrobienia pętli i powrotu do samochodu, a obowiązkowym punktem był właśnie zjazd z Gancarza.

A szlak w tym kierunku rzeczywiście jest trudniejszy do podjechania, za to zjazd od Smrekowicy / Łamanej Skały w kierunku Leskowca jest dość długi i przyjemny.
Raz na jakiś czas można na odwrót :) Zresztą tą trasę w kierunku Leskowiec -> Kocierz pokonywałem w tym roku 4 razy, więc odrobina urozmaicenia nie zaszkodzi:)
k4r3l
| 18:39 poniedziałek, 25 października 2010 | linkuj rispekta za przejechanie tej trasy, głównie tego odcinka między Kocierzem a Leskowcem, który pokonaliście wbrew ogólnie panującym opiniom w drugą stronę :) fajnie u kogoś oglądać najbliższą okolicę i wiedzieć, że się podoba :)
Kajman
| 18:24 poniedziałek, 25 października 2010 | linkuj Pięknie zaplanowane, chociaż przy takim wietrze wyjazd od Łękawicy byłby łatwiejszy:)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa kaweg
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]