Info

avatar Bloguje shovel z miejscowości Tychy. Przejechałem 16903.95 kilometrów w tym 3664.05 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.24 km/h i mam ją głęboko w dupie ;-)
Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa


baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy shovel.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
25.80 km 25.00 km teren
02:35 h 9.99 km/h:
Maks. pr.:53.00 km/h
Temperatura:14.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:1650 m
Kalorie: kcal

masyw klimczoka z (prawie) każdej strony

Poniedziałek, 1 listopada 2010 · dodano: 01.11.2010 | Komentarze 1

Dosyć spontaniczny wypad w Beskid Śląski. Rano sprawdziłem warunki na Szyndzielni (kamerka on-line), okazało się że śnieg w okolicach szczytu stopniał. Super - jadę.
Na parkingu pod Dębowcem byłem jakoś koło 11, start - czerwonym do góry. Po kilkuset metrach zdejmuje kurtkę i rękawiczki, i dalej już do góry bez przerwy. Na szlaku spotykam kolarza z Dębicy - pozdrawiam w tym miejscu serdecznie!
Pod górę jechało się świetnie, bez odpoczynków - pod schronisko dotarłem po 50ciu minutach od wyruszenia.
Dalej - na Klimczok żółty, najpierw jednak rozprawa z kamieniami koło schroniska, które mnie pokonały kiedy miałem jeszcze Terrago... tym razem poległy pod moimi kołami:-)
Na Klimczok również udało mi się wjechać, bez podpórki, bez przystawania. Kolejny raz full udowodnił swoją wyższość, bo poprzednio 2x na szczyt rower wpychałem.
Na Klimczoku krótka pauza, ubieranie ochraniaczy i w drogę - do siodła:)


widok na schronisko - tam się wybieram, jednak dość okrężną drogą...

Po zjeździe do siodła - zjazd niebieskim "ej Dorian, ale tu jest urwisko!" (cyt. Grzybu - na rozpoczęcie sezonu ;-). Niestety nie był tak ciekawy jak miałem nadzieję - w zasadzie jest to po prostu stroma rynna z dużymi, luźnymi kamieniami. Nic szczególnego.
Po dojechaniu do skrzyżowania niebieskiego z zielonym skręciłem w ten drugi, i podjechałem "od drugiej strony" pod schronisko. W schronisku obiadek, i szybkie ruszenie do siodła. wybór - czerwony do Karkoszczonki.
Szlak przejechałem drugi raz, tym razem sekcja korzenista poszła mi trochę lepiej, ale dalej cośtam prowadziłem. Ogólnie nie wiem czy on jest do przejechania w całości - mało miejsca jest na nabranie szybkości przed pokonywaniem następnych przeszkód.
Za to początek szlaku jest ciekawy - stromo, z jedną mini ścianką :)
Dalej do przełęczy zjeżdża się albo rynną zwózkową (syf) albo ścieżkami między ściętymi gałęziami, pniakami itp (syf, ale ciekawszy;-)


widok z czerwonego na Skrzyczne - przejrzystość powietrza dzisiaj nie powala...


a tutaj widok na czerwony - fragment "zwykłej drogi" - całkiem przyjemny w tym miejscu. trzeba tylko uważać żeby odbić w prawo we właściwym miejscu

Po zjechaniu do Karkoszczonki dalszy ciąg w dół, aż do zejścia się szlaków żółtego i zielonego, gdzie wybrałem znowu ten drugi i rozpocząłem mozolny podjazd pod górę.
Szczerze - osoba która oznaczyła ten szlak jako rowerowy z rekomendacją pod górę musi mieć niezłe poczucie humoru.
Na naprawdę dobrze podjeżdżającym fullu, z przednim amorem skręconym i przełożeniem 22 x 34 musiałem jeździć zygzakami żeby podjechać.
Początkowo jedziemy stromymi płytami, które potem zmieniają się w drogę z luźnymi kamieniami. Szlak minimalnie się wypłaszcza po jakimś kilometrze od rozdzielenia szlaków, ale taki prawdziwy "odpoczynek" przychodzi dopiero od skrzyżowania szlaków niebieski/zielony.


zielony szlak od Szczyrku na Magurę / Klimczok

Na Magurce ponowne ubieranie ochraniaczy zdjętych przed podjazdem, i kolejny, trzeci już dzisiaj (1 od strony Klimczoka) zjazd do siodła. Tam odbicie na czerwony w kierunku Szyndzielni, którym w ostatecznym rozrachunku zdobywam szczyt który ominąłem wcześniej jadąc pod schronisko. Szybki zjazd (~50 km/h), i potem zielonym szlakiem dalsza jazda. W sumie fajny szlak, szczególnie na początku - taki urozmaicony singiel. Po jakimś czasie robi się luźno-kamieniście, ale ogólnie do objechania spokojnie :)
W pewnym momencie odbijam z tego szlaku, pod wpływem bolących rąk na czerwony, i tam dalej już jadę "ile fabryka dała"...

W samochodzie się zorientowałem że miałem nieperzestawiony zegar w liczniku, i mogłem wykręcić jeszcze godzinę jazdy... no ale trudno. będzie następna okazja.

track gps




Komentarze
k4r3l | 19:44 poniedziałek, 1 listopada 2010 | linkuj dobrze, że jest ścieżka gps, bo tym razem nieźle zakombinowałeś i można się pogubić czytając opis:) ale też i przewyższenia zacne, więc jak widać było warto :)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa stawy
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]