Info

avatar Bloguje shovel z miejscowości Tychy. Przejechałem 16903.95 kilometrów w tym 3664.05 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.24 km/h i mam ją głęboko w dupie ;-)
Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa


baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy shovel.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
17.05 km 17.00 km teren
03:20 h 5.12 km/h:
Maks. pr.:44.20 km/h
Temperatura:-8.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:952 m
Kalorie: kcal

Klimczok ze Spoonmanem i Atoomem

Niedziela, 5 grudnia 2010 · dodano: 03.01.2011 | Komentarze 3

Pierwszy "grupowy" wypad tej zimy. Startowaliśmy spod Dębowca w trzyosobowym składzie (Spoonman, Aatoom i ja), droga na Szyndzielnie upłynęła nam na zabawie i walce z nieudeptanym jeszcze śniegiem. Trochę czasu ten podjazd zajął, ale... po drodze znaleźliśmy sobie sposoby uprzyjemniania czasu :)


zabawa w moim wykonaniu


Pan z tyłu nie był częścią wycieczki ;-)


EMTB było tutaj ;-)

Im wyżej tym podjazd szedł coraz trudniej, a od "Sahary" zaczął dosłownie "iść" - sporą część drogi na Szyndzielnie musieliśmy pokonać "z buta" a przy złączeniu czerwonego szlaku z żółtym "odpadł" od nas Aatoom, na którego czekał obiad w domu.
Na nas tez czekał obiad, ale na Klimczoku:)


Aatoomowa down skarpa ;-). Kto poznaje - gdzie to?


mi już tak zgrabnie nie wyszło


a oto Spoonman

Po drodze na Klimczok zatrzymaliśmy się na chwilę na Szyndzielni. Pod schronisko udało sie nawet wjechać :)
Część dalsza to był podjazdo-wypych-wypycho-podjazd , ale i tak było fajnie. Na grani dośc mocny wiatr i nawiane zaspy utrudniające jazdę, ale to i tak było nic w porównaniu z tymi, na które trafiłem niemal dokładnie tydzień później pokonując tą trasę z dziewczyną.


na Szyndzielni


sekcja spacerowa wycieczki


widoki dopisywały...


Szpadel z łopatką

Na Klimczoku zjedliśmy obiad - ja tradycyjnie raczyłem się gulaszem (serwują przepyszny), Spoonman dorwał jadło drwala. Po ok. godzinnym odpoczynku przyszedł czas na drogę powrotną - lampki w dłoń... a raczej na kierę i kask i ruszamy spowrotem.

Do Szyndzielni było jeszcze kilka sekcji do pchania, później już w zasadzie tylko jazda. W międzyczasie nawiało trochę śniegu, więc co rusz ładowaliśmy się w zaspy.

W okolicach szczytu Szyndzielni pamiątkowe foto, spotkanie z grupą ludzi na skuterach śnieżnych,no i w dół...


pamiątkowe foto

Zjazd ogarnęlismy w początkowej fazie czerwonym, później bardziej stromo - zielonym, aby znowu wrócić na czerwony poniżej przełęczy - podejrzewałem że częśc "rynnowa" może być już mocno zasypana.

Na dole przy schronisku na Dębowcu i kawałek niżej jeszcze chwilka "funu", parę zdjęć i zbieramy się do domu...


fun


jak widać - nie każdemu musi się udawać:)

Podsumowując - świetny wyjazd, pierwszy na platformach od... W sumie to na platformach nigdy nei jeździłem, na zwykłych pedałach jedynie. I to i tak zarzuciłem w styczniu 2009.
Ale w zimie, w górach platformy to chyba mus - podczas jazdy trzeba się często podpierać, sytuacji ryzykownych multum, więc lepiej postawić na bezpieczeństwo.


profil trasy
track gps


Komentarze
kundello21
| 10:24 wtorek, 4 stycznia 2011 | linkuj Masz jeszcze zalegle... o jaaaaa:D Dobrze Ci:)
shovel
| 00:15 wtorek, 4 stycznia 2011 | linkuj dokładnie :) ja się staram kiedy tylko mogę wyskakiwać.
jutro postaram się resztę "zaległych" wpisów zrobić... :)
kundello21
| 00:12 wtorek, 4 stycznia 2011 | linkuj Też tak chce :) Rewelka jazda. Kto nie jeżdzi po śniegu ten dupa :D No nie?
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa asudo
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]