Info
Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Kwiecień15 - 0
- 2026, Marzec26 - 0
- 2026, Luty25 - 0
- 2026, Styczeń24 - 0
- 2025, Grudzień33 - 0
- 2025, Listopad33 - 0
- 2025, Październik24 - 0
- 2025, Wrzesień22 - 0
- 2025, Sierpień30 - 0
- 2025, Lipiec16 - 0
- 2025, Czerwiec25 - 0
- 2025, Maj30 - 0
- 2025, Kwiecień27 - 0
- 2025, Marzec42 - 0
- 2025, Luty42 - 0
- 2025, Styczeń36 - 0
- 2024, Grudzień27 - 0
- 2024, Listopad32 - 0
- 2024, Październik35 - 0
- 2024, Wrzesień27 - 0
- 2024, Sierpień17 - 0
- 2024, Lipiec16 - 0
- 2024, Czerwiec18 - 0
- 2024, Maj24 - 0
- 2024, Kwiecień28 - 0
- 2024, Marzec30 - 0
- 2024, Luty21 - 0
- 2024, Styczeń12 - 0
- 2023, Grudzień9 - 0
- 2023, Listopad2 - 0
- 2023, Październik6 - 0
- 2023, Wrzesień10 - 0
- 2023, Sierpień18 - 0
- 2023, Lipiec2 - 0
- 2013, Maj1 - 2
- 2011, Listopad6 - 13
- 2011, Październik1 - 1
- 2011, Maj3 - 2
- 2011, Kwiecień3 - 0
- 2011, Marzec6 - 8
- 2011, Luty2 - 0
- 2011, Styczeń4 - 20
- 2010, Grudzień3 - 7
- 2010, Listopad7 - 34
- 2010, Październik8 - 27
- 2010, Wrzesień7 - 17
- 2010, Sierpień7 - 15
- 2010, Lipiec10 - 23
- 2010, Czerwiec9 - 9
- 2010, Maj3 - 0
- 2010, Kwiecień17 - 2
- 2010, Marzec4 - 3
- 2010, Luty7 - 3
- 2010, Styczeń6 - 7
- 2009, Czerwiec1 - 0
- 2009, Maj17 - 3
- 2009, Kwiecień25 - 2
- 2009, Marzec3 - 0
- 2009, Luty4 - 3
- 2009, Styczeń15 - 4
- 2008, Grudzień11 - 5
- 2008, Listopad24 - 39
- 2008, Październik27 - 9
- 2008, Wrzesień21 - 0
- 2008, Sierpień22 - 3
- 2008, Lipiec3 - 0
Dane wyjazdu:
157.65 km
10.00 km teren
06:17 h
25.09 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Kraków!
Planowałem wyjazd do
Sobota, 8 listopada 2008 · dodano: 08.11.2008 | Komentarze 6
Kraków!Planowałem wyjazd do Krakowa od lipca... jakoś nigdy się nie udawało. Parę dni temu stwierdziłem że skoro na onecie zapowiadają fajną pogodę (18 stopni i wiatr 7km/h z południa) to pojadę w sobotę (dzisiaj).
Trasa:
Tychy-Bieruń Nowy-Chełm Śląski - Libiąż - Kwaczała (zapadła mi w pamięć ta nazwa) - Wygiełzów - Babice - Alwernia - Przeginia Duchowna (znowu mi zapadła :-) - Kaszów - Kryspinów - Kraków Bielany - Kraków Zwierzyniec - Kraków Stare Miasto - Kraków Łobzów - Kraków Bronowice -Szczyglice - Balice - Kryspinów - Kaszów - Alwernia - Babice - Libiąż - Bieruń Nowy - Bieruń Stary - Tychy Urbanowice - Dom
v-max 53,71 km/h
Większość drogi asfaltem, ale parę odcinków udało mi się pokonać lasem "tuż obok" drogi, bo już mnei asfalt mierził.
Warunki jazdy do Krakowa były fatalne. Zimno (9 stopni!!!! zamiast 18), paskudny wiatr ze wschodu (czytaj - prosto w twarz). Górki dały się we znaki mojej niedoleczonej kostce i - co tu dużo gadać - było ciężko, dlatego też przy znaku "Kraków 30" bardzo się ucieszyłem, a jeszcze bardziej gdy zobaczyłem pierwszy, Krakowski autobus.
W Krakowie tylko chwilkę pojeździłem, po tym mieście w centrum nie da się szybko jeździć ;/ Parę fotek i pojechałem na Karmelicką zjeść Hot Doga (z powerem jak się okazało) i z wielkim bólem zaczęłem jechać do domu. O dziwo kryzys, który miałem przez pierwsze 75 km :) minął, i powrót był w dobrym tempie. Wiatru na początku nie było, dopiero w Chełmku Śląskim dostałem "twarzowy", ale nie było źle. W Balicach trafiłem na lądujący samolot (haha, nie widać go na fotce - w sumie to bardziej go słyszałem niż widziałem przez tą mgłę) a dalej w sumie jakoś szło.
Średnia z przy wyjeździe z centrum Krakowa wynosiła zaledwie 23.7 km/h, a podniosła się do akceptowalnego poziomu ;-)
W zasadzie wyjazd bez przygód. Żadnego przebicia opony (a byłem przygotowany - 2 dętki + 2 łaty i klej), żadnych niebezpiecznych sytuacji...fajnie :)
Jutro chyba sobie zrobię lżejszy dzien...
edit:
dlaczego Polacy musza tak wszędzie śmiecić? taki fajny las był od Libiąża do Alwerni, a co chwilę papierki i inne syfy;/ Na zdjęciu nawet mi wlazłu :-(









Kategoria >100 km, samemu, ze zdjęciami
Dane wyjazdu:
71.57 km
30.00 km teren
02:51 h
25.11 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
dom-praca-real-tereny przemysłowe-dom-wygorzele-kostuchna-hałdy-murcki-3 stawy-kostuchna-podlesie-wilkowyje-wartogłowiec-wygorzele-dom
Piątek, 7 listopada 2008 · dodano: 07.11.2008 | Komentarze 0
dom-praca-real-tereny przemysłowe-dom-wygorzele-kostuchna-hałdy-murcki-3 stawy-kostuchna-podlesie-wilkowyje-wartogłowiec-wygorzele-domOstatni kurs na wygorzele żeby dokręcić do 70 km i podkręcić troszkę średnią która w tym miesiącu kuleje.
v-max 45,77 km/h
warunki dość dobre, przy czym szybko zrobiło się zimno i wiatr stał się przenikliwy.
Warunki do jazdy w okolicach hałd na Kostuchnie trudne. dużo połamanych gałęzi i konarów drzew, łatwo o glebę.
Dane wyjazdu:
55.36 km
12.00 km teren
02:08 h
25.95 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
dom-praca-rowerowy na E-real-os. L - paprocany
Czwartek, 6 listopada 2008 · dodano: 06.11.2008 | Komentarze 2
dom-praca-rowerowy na E-real-os. L - paprocany - jankowice - międzyrzecze - bojszowy - świerczyniec - cielmice - os. Z - os. F - wartogłowiec - dom.v-max 46.58 km/h
dość silny wiatr, zmienny. w plecy wiał tylko na odcinku bojszowy -świerczyniec. na ostatnich 5 kilometrach wzmógł się i wiał mi prosto w twarz z taką siłą że przekraczanie 20 km/h było wyzwaniem.
a propos wyzwań - udało mi się wjechac na górkę koło piramidy (od strony Z1) nie schodząc poniżej 40 km/h
kupiłem w końcu łatki, dętkę i pompkę.
Dane wyjazdu:
56.47 km
8.00 km teren
02:00 h
28.23 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
dom-praca-kobiór-studzienice-jankowice-międzyrzecze-ściernie(drogą 931)-bieruń st. - dom
Środa, 5 listopada 2008 · dodano: 05.11.2008 | Komentarze 0
dom-praca-kobiór-studzienice-jankowice-międzyrzecze-ściernie(drogą 931)-bieruń st. - dom - kółko po jaroszowicach i wygorzelu.Przebicie dętki (kolejne) na Rodzinnej podczas jazdy do studzienic. nie wiem który to raz już, ale wiem tyle że Maxxisy Wormdrive są najbardziej "dziurogennymi" oponami na których jeździłem. Ile można w końcu dętek przebijać... na chwile obecną 9 (!!!) dętek czeka u mnie na łatanie.
jak będzie wypłata zmieniam na kendy Karmy.
Jechało się dobrze, równe tempo
v-max 40,28 km/h
Dane wyjazdu:
54.37 km
25.00 km teren
02:15 h
24.16 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
dom-praca-czułów-kostuchna-murcki-trzy stawy-murcki-podlesie-wilkowyje-dom.
Nocna
Wtorek, 4 listopada 2008 · dodano: 04.11.2008 | Komentarze 0
dom-praca-czułów-kostuchna-murcki-trzy stawy-murcki-podlesie-wilkowyje-dom.Nocna jazda z bocialarką kolegi to przyjemność ;] wszystko widać, 35-40 km/h po lesie nie jest niebezpieczne... trochę "miga" na wybojach ale nie ma co narzekać.
W drodze powrotnej warunki zdecydowanie się pogorszyły, mocny wiatr + gęsta mgła.
v-max 56.22 km/h
Dane wyjazdu:
55.73 km
25.00 km teren
02:22 h
23.55 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
dom-praca-real-dom-lędziny-zamoście-próba przejazdu przez las-wygorzele-paprocany-F-dom.
Poniedziałek, 3 listopada 2008 · dodano: 03.11.2008 | Komentarze 0
dom-praca-real-dom-lędziny-zamoście-próba przejazdu przez las-wygorzele-paprocany-F-dom.Fajnie było. Test bojowy bocialarki kolegi - masakrycznie dobra lampka. Świeci 10x mocniej od mojej Vetty 9L. Nadaje się do jazdy po lasach przy 30 km/h i więcej.
Zgubilliśmy się mimo tej lampki na środku pola w okolicach Wygorzela... nic nie było widać przez mgłę,i "na słuch" dojechaliśmy do szybkiego ruchu po łące, potem trafiliśmy na dróżki i już lepiej było.
dalsza część bez niespodzianek.
muszę w końcu zrobić porządek z kołami - i przednie i tylne są już bardziej "obłe" niż okrągłe, a w dodatku tylne ma krzywą ośkę.
ciężko się jeździ przez to (a może kryzys?)
v-max 39.93 km/h

Kategoria 50-100 km, z kims, ze zdjęciami
Dane wyjazdu:
84.69 km
0.00 km teren
03:17 h
25.79 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
tychy-mikołów-chudów-gliwice-mikołów-tychy.
v-max 48,74 km/h
Niedziela, 2 listopada 2008 · dodano: 02.11.2008 | Komentarze 2
tychy-mikołów-chudów-gliwice-mikołów-tychy.v-max 48,74 km/h
W Chudowie pod zamkiem spotkanie z koleżankami, i później odprowadzenie ich do Gliwic ;]
Generalnie fajnie się jechało, pierwsze 20 km miałem trudne, w zasadzie całą drogę do Mikołowa miałem "kryzys dnia wczorajszego", ale później było już lepiej, i do Chudowa dotarliśmy ze średnią ok. 27,5 km/h ;]
Później powolniejszy przejazd do Gliwic i jazda chodnikami... brr, nienawidzę! Tym bardziej że pierwszy raz odkąd go kupiłem, zapomniałem kasku.
Powrót z niespodziankami. Pierwsza - miałem mniej powietrza w przedniej oponie (na tej niepewnej dętce którą wczoraj założyłem), a w plecaku tylko 1 zapas i to na wentyl rowerowy, w dodatku z niepewną pompką.
pojechaliśmy na stację, dopompowaliśmy i pojechaliśmy do Tychów... po ok 10 km coś ciężej mi się jechało i okazało się że przebił się tył. jako że powietrze uciekało dość powoli zdecydowałem się jechać na tym do tychów, dopompowując co stację powietrze (chyba z 7-8 stacji po drodze zaliczyliśmy).
Tuż przed domem, po raz chyba pierwszy od założenia strzelił mi łańcuch, w dodatku w dość dziwnej sytuacji bo nie był na przekosie (przerzuta 2-7), nie zmieniałem biegów, tylko mocniej docisnęłem po wyminięciu ludzi.
generalnie, fajnie było :)
parę fotek:


Kategoria 50-100 km, z kims, ze zdjęciami
Dane wyjazdu:
119.49 km
25.00 km teren
05:24 h
22.13 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Szyndzielnia Klimczok i Dębowiec
Sobota, 1 listopada 2008 · dodano: 01.11.2008 | Komentarze 4
Szyndzielnia Klimczok i Dębowiec zdobyte!:DTrasa: Dom (Tychy - Jaroszowice) - Tychy - Piasek - Pszczyna - Goczałkowice Zdrój - Czechowice Dziedzice - Bielsko Biała - podjazd ulicą Skalną na Dębowiec, potem na Szyndzielnię (czerwonym Szlakiem) - przejazd żółtym szlakiem na Klimczok - spowrotem na Szyndzielnię - zjazd - Bielsko - Bestwina - Dankowice - Brzeszcze - Góra - Wola - Bojszowy - Dom.
v-max 78.46 km/h
kilometraż wycieczki nie uwzględnia prowadzenia roweru.
Wyjechałem około godziny 11. zaraz po wyjeździe zaczęło kropić, i zastanawiałem się czy nie "olać" sprawy i nie wrócić, jednak stwierdziłem że z cukru nie jestem i dam radę. Zaczęło padać trochę mocniej na wysokości Piasku i tak mnie trzymało w deszczu prawie do Bielska. Wcześniej jednak, na wysokości Orlenu w Pszczynie złapałem pierwszą panę - nie wiem jak, bo ani szkła nie było, ani krawężników. nie widziałem tez gołym okiem gdzie. Jako że było blisko do Orlenu podszedłem i tam wymieniłem oponę, i skorzystałem z ich kompresora (całkiem miły gość go 'obsługiwał', okazał się pomocny przy zmianie opony :-)
Mając jeszcze jeden pewny, i drugi "prawdopodbny" zapas wybrałem się dalej do Bielska.
Zaraz na początku podjazdu z Dębowca na Szyndzielnię złapałem drugą gumę dzisiejszego dnia, po tym jak najechalem na ostry kamień. Szybka wymiana dętki (zwijane opony są bezcenne:-) i dalej podjazd, z paroma przerwami na zaczerpnięcie oddechu. Najtrudniejszy fragment wjazdu na Szyndzielnię to zdecydoweanie była kamienista droga do Schroniska - ślizgałem się, podskakiwałem, i była lipa.
W schronisku kupiłem wodę, zamieszałem nową porcję Tigera i pojechałem dalej, na Klimczok. Przy ostatnim podjeździe na szczyt Klimczoka musiałem na chwilę zejść z rowerui i go poprowadzić bo przerzucało mnie na plecy... dużo dużych kamieni + stromizna to nie są najlepsi przyjaciele mojego Cayona.
Chwila na górze i zjazd... Na początku się bałem, i trzymałem dużą część zjazdu z Klimczoka na Szyndzielnię rower na tylnym hamulcu (co i tak nie wiele dawało bo cały czas licznik wskazywał ponad 20 km/h). Dalej już się przyzwyczaiłem do tego że mój amor (nieszczęsny Suntour XCR) nie wybiera, tylko się odbija od nierówności, i że jazda powoli wcale nie oznacza że jest bezpieczniej.
Zjazd bardzo przyjemny, z super-szybkim odcinkiem od ok. 2 km (od góry licząc) gdzie minąłem dość szybko gościa zjeżdżającego na rowerze do DH :-) Tam też padł mój rekord szybkości.
Trochę wczęsniej niewiele brakowało a zaliczyłbym najgorszą glebę w życiu, gdy podczas zmieniania sposobu trzymania kiery wpadłem na kamień, i praktycznie wylatywałem z roweru przy 40 km/h z przepaścią metr od siebie.
Dalej (po tym fajnym fragmencie) starałem się przyhamować bo znowu zaczynały się duże kamienie, ale niestety, na jeden z nich trafiłem na tyle skutecznie że przebiłem przednią dentkę. chciałem zabrać się do wymiany - patrzę a tu pompki nie ma :/
zszedłem do Dębowca (na szczęście daleko nie było) i wymieniłem dętkę na ostatnią, niepewną Kendę i czekałem na downhillowca który widziałem że miał zapas... zapytałem się go czy ma może pompkę (a jak ma zapas to ma i pompjkę chyba, nie?) ale powiedział że nie ma czasu (nie ma czasu! kuźwa, to zjeżdżaj szybciej jak ci czasu brakuje) i pojechał. cham głupi.
Rower prowadziłem dobre 2 km aż udało mi się zatrzymać innego rowerzyste,który użyczył mi pompki i podpompowałem rower na tyle żeby dojechać na stację BP, gzdzie dobiłem Kendę i pojechałem.
O dziwo trzymała powietrze :]
Dalsza trasa przez Bestwinę, Dankowice - bo tam jest fajny teren, to raz, a dwa że wolałem nie ryzykować krajówki w nocy,
W Dankowicach podjechałem do Sonii po trochę wody (DZIĘKIIIII!!!) i dalej do domu.
W okolicach Bojszów dopadł mnie kryzys, ale jakoś dokulałem się do domu.
śr z dojazdu ok 26 km/h. podjazd - ok 8-10 km/h.
a teraz:
Pozdrowienia:
Dla Ojca i syna, którzy zjeżdżali z Szyndzielni kiedy wjeżdżałem. Za pozdrowienia, zatrzymanie się i chwilę rozmowy :-)
Dla Sonii - za wodę :)
Dla Pana z Pompką - za uratowanie tyłka
Dla Pana z Kompresorem z Orlenu - za to, że nie musiałem męczyć się z pompowaniem ;]
Antypozdrowienia:
-typek na rowerku do DH (swoją droga, trzeba mieć niezła fantazję żeby dać z 6-10k (patrząc po osprzęcie) na rower, a potem jeździć wolniej od Hard Taila za 2k)
-kierowców jeżdżących na długich
Podsumowanie:
- następny wyjazd w góry na pewno z lepszym amorem, nie na semi-slickach tylko na terenowych oponach, i oprócz zapasów wezmę łaty
- podczas zjazdów wszystko lepiej pochować do plecaka
a teraz zdjęcia:







Kategoria >100 km, samemu, ze zdjęciami, góry
Dane wyjazdu:
26.52 km
0.00 km teren
00:52 h
30.60 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
dom-praca-osZ - Cielmice - Świerczyniec
Piątek, 31 października 2008 · dodano: 31.10.2008 | Komentarze 0
dom-praca-osZ - Cielmice - Świerczyniec - Bieruń - Dom.po pracy jazda w nocy, 'na wkurzeniu". nie chciałem przesadzać z dystansem bo jutro mam nadzieję wybrać się w góry.
v-max 51.61 km/h
Dane wyjazdu:
59.73 km
15.00 km teren
02:12 h
27.15 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Walka z wiatrem :D
Dom
Czwartek, 30 października 2008 · dodano: 30.10.2008 | Komentarze 0
Walka z wiatrem :DDom - Praca - Kobiór - Pszczyna - Ćwiklice - Miedźna - Góra - Gilowice - Wola - Bojszowy - Dom.
Niestety wyszło tak, że z wiatrem miałem odcinek tylko Góra-Gilowice. Pod wiatr zdecydowanie cała droga do Pszczyny, która jednak dzięki zasłonie z drzew nie była jakoś strasznie uciążliwa.
Najgorszy odcinek to była Pszczyna-Góra, z bardzo mocnym wiatrem bocznym który praktycznie zrzucał z roweru, przy czym równie niebezpieczne jak podmuchy były chwile ciszy, gdzie można było zaliczyć "glebę" z przegięcia.
Ale ogólnie fajnie.
v-max 50,13 km/h


