Info

avatar Bloguje shovel z miejscowości Tychy. Przejechałem 16903.95 kilometrów w tym 3664.05 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.24 km/h i mam ją głęboko w dupie ;-)
Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa


baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy shovel.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
45.30 km 38.00 km teren
04:25 h 10.26 km/h:
Maks. pr.:53.20 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:2152 m
Kalorie: kcal

Barania Góra z Szczyrku przez Klimczok

Sobota, 18 września 2010 · dodano: 19.09.2010 | Komentarze 6

W końcu udało mi się zrealizować parę moich "małych celów" w Beskidzie Śląskim - zjechać czerwonym z siodła Klimczoka na Karkoszczonkę (tym razem się nie zgubiłem), przejechać ponownie trawers Beskidu idący czerwonym szlakiem, oraz - co chyba najważniejsze - zdobyć Baranią Górę.
track gps
Ze Szczyrku ruszyłem stosunkowo późno, bo około 10, co przełożyło się na późniejsze "gonienie", bo wiedziałem że od Skrzycznego Baranią będa atakować K4r3l z dziewczyną. Miałem nadzieję złapać ich w okolicy Malinowskiej Skały, niestety - nie udało się, i spotkałem się z nimi dopiero na Baraniej.
Ale nie uprzedzajmy faktów...
Podjazd na Magurę poszedł mi zdecydowanie lepiej niż dnia poprzedniego. Przyzwyczaiłem się już trochę do roweru, poza tym nawet te piątkowe kilkanaście kilometrów w górach trochę mnie rozruszało po blisko miesięcznej bezczynności.
Po zdobyciu Magury szybko zjechałem do siodła Klimczoka i od razu skierowałem się na czerwony szlak, tym razem uważnie patrząc na znaki aby go nie zgubić... okazało się że go po prostu przegapiłem - czerwony odchodzi w prawo wąskim singlem przez trawy,a w piątek pojechałem prosto w dół.
Sam ten odcinek singlowy był dla mnie średnio przyjemny. Było ok, do momentu kiedy nie zatrzymałem się aby zrobić parę fotek - przez kolejnych kilkadziesiąt metrów nie umiałem wsiąść na rower i nabrać tempa, bo szlak prowadzi po korzeniach wyciętych drzew, których pokonanie wymaga nabrania jakiejś prędkości...
po wjeździe w las było przez chwilę przyjemnie, po czym szlak zmienia się w koryto zwózkowe - najlepiej objechać lewą stroną po korzeniach - całkiem przyjemny zjazd.
Na Karkoszczonce zatrzymałem się na herbatę i uzupełnienie wody, której jakoś wyjątkowo mało zabrałem tym razem(podobnie jak i jedzenia).
Dalsza część na Salmopol minęła całkiem przyjemnie. Czerwony trawers odbijający przed Beskidem to jeden z fajniejszych singli w tej części Beskidu Śląskiego", niezbyt wymagający, przyjemny... Dość trudny na trasie jest podjazd na Kotarz, ale ogólnie udało mi się pokonać odcinek do przełęczy Salmopolskiej w 100% w siodle, chociaż niektóe podjazdy musiałem brać "na kilka razy" bo nie wyrabiałem kondycyjnie.
Przy okazji okazało się że Canyon w połączeniu z Talasem z możliwością skrócenia skoku do 110 mm rewelacyjnie podjeżdża, i jedyne co ogranicza możliwości terenowe tego roweru to moja kondycja..
Na Salmopol dotarłem po ok 1,5 godzinie, krótka przerwa na placki i wjazd na Malinów. Znowu - masakra, ciężko było jechać, ale wolałem jechać niż pchać... może z 20 metrów musiałem "cisnąć" ale ogólnie i tak jestem z siebie zadowolony.
Od tego miejsca w sumie szlak staje się trochę nudny - tylko kamienie, cały czas praktycznie otwarta przestrzeń i takie w sumie... nudy. W pamięc mi zapadła w zasadzie tylko jakaś kałuża, koło której chciałem przejechać a wbiłem się w mega-głębokie błoto i udało mi się "zamknąć" przedni amor...
kolejne ciekawsze miejsce to Zielony Kopiec. Dość trudny podjazd, stromy i kamienisty. W jednym miejscu (na fotce) skapitulowałem i prowadziłem kilkadziesiąt metrów.
Na Magurkę Wiślańską też podjeżdżało się dość trudno, ale z tego co pamiętam udało się ją zrobić "w siodle"... Ostatni zjazd i Barania... no co tu dużo gadać - rejon wygląda jak miejsce katastrofy ekologicznej. uschnięte drzewa, jakieś chore rośliny... no smutny widok generalnie.
Sam szlak na Baranią był zawalony drzewami, gdzie trzeba było przenosić rower. Ostatni męczący podjazd na szczyt... no i w końcu satysfakcja ze zdobycia. Na wieży widokowej spotkanie K4r3la z dziewczyną, podziwianie widoków... ale nie za długie, bo wiało zimnym wiatrem :)
Pamiątkowe foto i powrót..
Ja swoim zwyczajem pomyliłem szlak, zaczęłem zjeżdżać niebieskim do Wisły, na szczęście zostałem szybko przywołany do porządku :) Swoją drogą to zabawne że nie zorientowałem się że nie podjeżdżałem po żadnej ściance i chciałem dalej jechać tamtędy :P
Ogółem zjazd i podjazd na Magurkę Radziechowską minął na rozmowach i cykaniu paru pamiątkowych fotek.
Po rozdzieleniu dojechałem do szczyty Gaiki, gdzie zdecydowałem się odbić jednak żółtym w dół i na drogę biegnącą poniżej Malinowskiej Skały i Malinowa na Salmopol. Nie miałem już za wiele czasu, a słońce już chyliło się ku zachodowi.
Po parudziesięciu minutach byłem już na Salmopolskiej, gdzie z wielkim żalem skierowałem się na żółty szlak, jako jedyny który choć w części prowadzi terenem z tego miejsca...
no - co tu dużo gadać, długi to ten zjazd "W terenie" nie był, ale nawet miejscami dosyć trudny :) Dobre zwieńczenie dnia.
Po chwili byłem już przy samochodzie, otrzepywanie błota i do domu...
dist: 45.3, v-max teren 49.1 km/h, przewyższenia - 2152 metry.


Widok z podjazdu na Magurkę... zapowiadała się niezła pogoda :-)

czerwony szlak z Klimczoka na przełęcz Karkoszczonkę.. Byłoby nieźle, gdybym się nie zatrzymał na fotki:-)

i jeszcze jedno spojrzenie na czerwony - część niekorzenista:)

a tutaj już czerwony szlak trawersujący szczyt Beskidu... polecam!

rzut okiem "za siebie" - a tam Skrzyczne :)

fragment na Zielony Kopiec dość trudny do podjechania - na upartego da się, ale ja podchodziłem

panorama na Beskid Żywiecki

A tutaj już widok na Beskid Mały i Makowski...

Okolice Baraniej Góry - można doła złapać od samych widoków...

Ostatnie opady i wiatry zafundowały na trasie też "parę" urozmaiceń.

Widok z Baraniej Góry na Beskid Żywiecki..

.. i pamiątkowa fotka z K4r3l'em :)

Zjazd z Baraniej - K4r3l z dziewczyną "dostają po rękach" ;-)

mi się zjeżdżało trochę wygodniej :)

Canyon na tle Wisły



Komentarze
shovel
| 10:30 wtorek, 5 października 2010 | linkuj na samym szczycie jest jeszcze co nieco lasu :) foty widokowe robione z wieży..

a ten niebieski faktycznie muszę zaliczyć - treningowo, żeby się nauczyć jeździć po większych kamolach :D
shovel
| 20:14 wtorek, 21 września 2010 | linkuj ogólnie wydaje mi się że tam jakieś termity zaatakowały albo inna infekcja... bo całe hektary klasów uschnęły. teraz sadzą na nowo - okolice malinowa powoli zarastają, ale okolica między magurką wiślańską i baranią wygląda imho jak po wybuchu bomby atomowej
kundello21
| 20:08 wtorek, 21 września 2010 | linkuj Rewelka kurde! Raj rowerowy:) Na takiej maszynie to mnie by się wracać nie chciało... Na mojej też:p

A czemu te drzewa takie zniszczone, znaczy nie ma drzew?;)
shovel
| 20:14 niedziela, 19 września 2010 | linkuj aaa. ok może być i wiślańska. jak musi :)

swoją drogą, to ja na mojej mapie mam cały teren baraniej i wokoł baraniej zaznaczony jako las... więc pewnie dokładna to ona super nie jest:)
k4r3l
| 20:00 niedziela, 19 września 2010 | linkuj hehe, no wrażeń nie brakowało. a my oczywiście tej drogi nie odnaleźliśmy (potem patrzyłem i na mojej mapie jej nie ma:) i zamiast jechać dalej zielonym szlakiem do Lipowej sprowadzaliśmy 40 minut jakaś katastrofalną drogą pełną kamieni:) ps. tak bardzo po rękach nie obrywaliśmy, bo kulaliśmy się wolno :) ps.2 taka mała korekta: Magurka była Wiślańska, a nie Radziechowska :) pozdro!
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa sobot
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]