Info

avatar Bloguje shovel z miejscowości Tychy. Przejechałem 16903.95 kilometrów w tym 3664.05 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.24 km/h i mam ją głęboko w dupie ;-)
Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa


baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy shovel.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Listopad, 2008

Dystans całkowity:1416.40 km (w terenie 316.00 km; 22.31%)
Czas w ruchu:58:10
Średnia prędkość:24.15 km/h
Liczba aktywności:24
Średnio na aktywność:59.02 km i 2h 31m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
51.39 km 0.00 km teren
02:07 h 24.28 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Najpierw (bardzo) powolny

Piątek, 14 listopada 2008 · dodano: 14.11.2008 | Komentarze 0

Najpierw (bardzo) powolny dojazd do pracy - żeby przynajmniej twarz zachować czystą ;-) - średnia 18,8 z 7,5 km, po pracy podjechałem do muzycznego i kupiłem struny, czas przeprosić się z Legendem :-)
Powrót do domu, godzina myślenia kogo by tu wyciągnąć, aż w końcu pojechałem sam, i było całkiem fajnie.
trasa: dom-bieruń-stary szyb czeczotttu (bojszowy/wola) - bojszowy - świerczyniec - cielmice - Z - F - dom.

Warunki do jazdy: rano - złe
po południu: dostateczne +. Zimno i mgła, ale księżyc bardzo fajnie rozświetlał drogę.

v-max 44,23 km/h
Kolano boli, ale da się przeżyć.


Dane wyjazdu:
51.08 km 8.00 km teren
01:54 h 26.88 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Trochę lepiej dzisiaj.
Trasa:

Czwartek, 13 listopada 2008 · dodano: 13.11.2008 | Komentarze 1

Trochę lepiej dzisiaj.
Trasa: Dom-praca-os.L-Kobiór-Studzienice-Jankowice-Międzyrzecze-Bojszowy-Bieruń Nowy-Bieruń Stary-Dom

Dojazd do pracy (7,5 km) ze średnią 23,1 km/h, natomiast późniejsza jazda z Radkiem w dużo lepszym tempie (jechał na przodzie), i o dziwo dopiero po 40 km zaczęłem odczuwać ból, a raczej dyskomfort w kolanie.

Na minus dzisiaj moge zaliczyć to, że dowiedziałem się o delegacji do Niemiec w przyszłym tygodniu, wyjazd we wtorek, powrót w piątek... kombinuje jak tu rower zabrać, bo celem na listopad była jazda bez dnia przerwy.

v-max 38.23 km/h

Dane wyjazdu:
27.26 km 9.00 km teren
01:10 h 23.37 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

dzisiaj zdecydowanie mniej i

Środa, 12 listopada 2008 · dodano: 12.11.2008 | Komentarze 2

dzisiaj zdecydowanie mniej i spokojniej. Kolano musi odpocząc.
Trasa: dom-praca-w poszukiwaniu sklepu z odżywkami - os. L - paprocany - dom

zakupiona glukozamina, tauryna i jakiś koncentrat węglowodanowy.

grunt żeby nie bolało.


Dane wyjazdu:
46.51 km 15.00 km teren
02:04 h 22.50 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

dom-wygorzele-lasem na kostuchnę-hałdy na kostuchnie/murckach-przejazd

Wtorek, 11 listopada 2008 · dodano: 11.11.2008 | Komentarze 0

dom-wygorzele-lasem na kostuchnę-hałdy na kostuchnie/murckach-przejazd do "puszczy kostuchnowsko-czułowskiej;-)" - czułów - przejazd na myjnię koło Tesco w Tychach - zamknięta -> przejazd na Smarty na R -> powrót do domu przez Stare Tychy. Godzina przerwy, serwis rowera i jazdy "testowe"

v-max 42.56
koszmarny ból w kolanie uniemożliwiający normalną jazdę.
W ramach serwisu:
-zmiana dętki
-czyszczenie + smarowanie amora
-rozebranie tylnego koła, podokręcanie wszystkiego. dokręcenie kasety
-przedłużenie łańcucha o 2 ogniwa
-smarowanie łańcucha, linek

Szkoda trochę dzisiejszego dnia, można było więcej pojeździć, ale po prostu nie dałem rady.
ale i tak - cel na długi weekend (400 km) osiągnięty z nawiązką (500 km od piątku, 430 licząc od soboty).


Dane wyjazdu:
150.53 km 50.00 km teren
06:14 h 24.15 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Góry z [url=http://www.radzio.bikestats.pl]Radkiem[/url] trasa:

Poniedziałek, 10 listopada 2008 · dodano: 10.11.2008 | Komentarze 7

Góry z Radkiem
trasa: Dom – os. F - Balbina – os.L – paprocany – Studzienice – Pszczyna – Goczałkowice – Czechowice Dziedzice – droga na Zabrzeg – Czechowice-Ligota – Międzyrzecze Górne – Jasienica – Jaworze – Górki Wielkie – Brenna – Brenna Jatny (podjazd do domu) – Brenna Bukowa – podjazd żółtym szlakiem na Karkoszczonke – zjazd żółtym szlakiem do Szczyrku Biła – Szczyrk Centrum – Buczkowice – Meszna – Bystra – Bielsko Biała – Bestwina – Dankowice – Brzeszcze – Góra – Gilowice – Wola – Bojszowy Nowe- Świerczyniec – Tychy Urbanowice – Dom.

v-max 59,56 km/h.
Kilometraż dokręcony - przed zjazdem na moją ulicę miałem 149,5, a co 150 to s150 więc dojechałem;]

Wyjechałem od siebie o 8:50, dosyć obładowany (ciuchy na zmianę, 4 dętki zapasowe + łaty, klej, jedzenie). Pojechałem po Radka, potem skoczyliśmy na Balbinę gdzie miałem nadzieję że kupię moje ulubione kanapki, ale neistety nie było ;-(
Przejazd na stację BP gdzie dobiliśmy powietrza, i przy okazji zaczęłem się zastanawiać, co by się stało gdyby Kura stanęła przy Odkurzaczu. Czy przestałaby być kurą? a jeśli tak, to czym?:]

Dalej pojechaliśmy na os. L, i lasami ominęliśmy Kobiór. Dalej jechaliśmy "Rodzinną" czy jak to się zwie na Studzienice - Pszczynę (swoją drogą - ta droga już tradycyjnie wlicza się w "teren' u mnie, bo tam pokrycie asfaltem jest juz tylko miejscami, a uważać trzeba bardziej niż w lesie na dziury;) Dalej na Goczałkowice i tylko Radkowi znanymi drogami w kierunku Brennej. W Międzyrzeczu Górnym mój tylny XT'ek odmówił posłuszeństwa, i wpadł w szprychy. W sumie to odmówił i on, i hak... odginanie i przerzutki i haka na miejscu... uff, jakoś jedziemy.
Dalsza droga umilana przez wiatr w twarz, szczególnie dający się we znaki na otwartych przestrzeniach, w sumie dopiero w górach się uspokoiło.
Ok 13 podjechaliśmy do domku górskiego Radka gdzie jego rodzice uraczyli nas obiadkiem ;] Podjazd i zjazd iście hardcore'owy. Szczególnie przy zjeżdżaniu trzeba było uważać - wąsko, na początku płyty (dziurawe), potem asfalt, ale nachylenie chyba 40 % miejscami.
Pojechaliśmy na Karkoszczonkę... podjazdy - co tu dużo gadać - wymagające.
Mój rower który miał problemy już tydzień temu w podjeździe na Szyndzielnię, tutaj miejscami naprawdę zdychał (btw. po drodze udało mi się odgiąć tak tylną przerzutkę że miałem 1/1 i 1/2 dostępne - sukces, bez tego bym nie wjechał).
Geometria mojego bike'a może sprawdza się na płaskim i przy zjazdach, jednak przy niektórych podjazdach leżąc na kierownicy dosłownie i jadąc na 1/1 dalej przerzucało mnie na plecy. chyba jedyne co zostaje (na razie) to mostek na - zmieniać przy jeździe w góry.

Dobra, dalej. Mieliśmy jechać na Klimczok i Szyndzielnię i zjechać w Bielsku, jednak pokrzyżowały nam plany 2 rzeczy:
- ból który pojawił się w moim kolanie, i towarzyszył do samego domu;/
- stromizna czerwonego szlaku na klimczok + jego kamienistość. Moim rowerem na pewno bym na niego nie wyjechał.

Zjechaliśmy więc do Szczyrku, zjazd zresztą bardzo szybki i fajny, tylko ludzie jak się krzyczy 'uwaga" reagują dość... ryzykownie. . Trzeba było ostro hamować żeby się nie zabić, a tarcze po zjeździe miałem całe przypalone, zresztą klocki albo mi się zeszkliły, albo starły do 0 z tyłu (jutro zobaczę - klocki mają 3 tygodnie?)

Dalszy zjazd do bielska bardzo przyjemny, chociaż wkurzał mnie gość w Mondeo który wepchnął się między mnie i Radka i za wszelką cenę starał się nie dopuścić żebym go wyprzedził, i ograniczał mi ciągle prędkość do 50 km/h :|

W Bielsku dla mnie była jazda przez mękę. potworny ból kolana, zastanawiałem się przez chwilę nad powrotem pociągiem, ale... jeszcze nigdy nie wracałem "baną" i nie zamierzam.
stanęliśmy na Shellu w koncu koło drogi na Bestwinę, gdzie doszedłem jako tako do siebie.
Dalsza część powrotu całkiem przyjemna, z postojem w Dankowicach na snickersa, i później w Gilowicach i Bojszowach, żeby się napić.
Praktycznie cały powrót wiatr w plecy więc dobrze się jechało, mimo bólu w kolanie utrzymywaliśmy te minimum 27 km/h (Radek prowadził), tylko na podjazdach ja "odpadałem".

Pomijając problemy z przerzutką i hakiem... całkiem udana wycieczka :) myslałem że będzie minimum 1 "pana" a tutaj nic.

zdjęcia (tym razem dużo i z opisem)

odkurzacz (nie mieliśmy Kury pod ręką żeby sprawdzić działanie):

droga w Jankowicach. w oddali góry...

Znowu w Jankowicach. Całkiem zielono na tym polu. Tak nie-listopadowo.

Ligota. Na przystanku Radek ;-) Miejsce naszego postoju śniadaniowego.

"Pier*** nie jadę. 2 minuty później przerzutka była w szprychach."

Międzyrzecze Górne - podjazd.

Międzyrzecze Górne - krowy

Międzyrzecze Górne - widok na góry

Brennica;]

Mój rower ma dopiero 3,5 miesiąca... coś lipne to teraz robią;]

"Luźny" fragment podjazdu do Radka

Przerzutka - moja dzisiejsza zmora.

W okolicach początku podjazdu na Karkoszczonkę

Mhrrroczne zdjęcie

Walczę o każdy metr :D

Radek też ;-) Pani w czarnym się chyba zastanawia czy da radę;]

Stromo, huh?

Widok w dół z Karkoszczonki

jeszcze trochę...

Jesst;-)

Widoczek z Karkoszczonki - zjazd w kierunku Szczyrku

Ja CHCĘ Dobry rower. JA WYMAGAM!!! ;-)

"Towarzysze podróży"


Dane wyjazdu:
74.98 km 15.00 km teren
02:55 h 25.71 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

"Dla odpoczynku" wyjazd do

Niedziela, 9 listopada 2008 · dodano: 09.11.2008 | Komentarze 1

"Dla odpoczynku" wyjazd do Chorzowa, do babci - zawieźć jej ciasteczka zrobione przez mamę ;-)
Jechał ze mną już tradycyjnie Radzio (od Wartogłowca).
Trasa: Dom-Wartogłowiec-Katowice Kostuchna-Ligota- Panewniki - Kokociniec- Chorzów Batory - Chorzów os. Ruch - Park Róż - WPKiW - Katowice Silesia - Rondo - os. Paderewskiego - 3 Stawy - Kostuchna - Podlesie - Tychy Wilkowyje - KFC - os. B - os. F - dom
v-max 58,98 km/h
Pierwsze 20 km było trudne, ale po dwóch szybkich zjazdach w Katowicach "wbiłem się" w rytm i dalej było już dobrze. Przejazd do Chorzowa wzdłuż torów i rurociągu, później przez Batory na os. Ruchu gdzie mieszka moja bacia (pamiątkowe zdjęcie z stadionem w tle dla Radka;-) i dalej do parku Róż (gdzie jeszcze ich trochę kwitnie!), później przejazd przez WPKiW, centrum Katowic na Trzy Stawy.
Warunki przyzwoite, tempo dobre. Longer w KFC smaczny.
foty (pierwsze w Puszczy Czułowsko-Kostuchnowickiej ;-):








Dane wyjazdu:
157.65 km 10.00 km teren
06:17 h 25.09 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

Kraków!
Planowałem wyjazd do

Sobota, 8 listopada 2008 · dodano: 08.11.2008 | Komentarze 6

Kraków!
Planowałem wyjazd do Krakowa od lipca... jakoś nigdy się nie udawało. Parę dni temu stwierdziłem że skoro na onecie zapowiadają fajną pogodę (18 stopni i wiatr 7km/h z południa) to pojadę w sobotę (dzisiaj).

Trasa:
Tychy-Bieruń Nowy-Chełm Śląski - Libiąż - Kwaczała (zapadła mi w pamięć ta nazwa) - Wygiełzów - Babice - Alwernia - Przeginia Duchowna (znowu mi zapadła :-) - Kaszów - Kryspinów - Kraków Bielany - Kraków Zwierzyniec - Kraków Stare Miasto - Kraków Łobzów - Kraków Bronowice -Szczyglice - Balice - Kryspinów - Kaszów - Alwernia - Babice - Libiąż - Bieruń Nowy - Bieruń Stary - Tychy Urbanowice - Dom
v-max 53,71 km/h
Większość drogi asfaltem, ale parę odcinków udało mi się pokonać lasem "tuż obok" drogi, bo już mnei asfalt mierził.

Warunki jazdy do Krakowa były fatalne. Zimno (9 stopni!!!! zamiast 18), paskudny wiatr ze wschodu (czytaj - prosto w twarz). Górki dały się we znaki mojej niedoleczonej kostce i - co tu dużo gadać - było ciężko, dlatego też przy znaku "Kraków 30" bardzo się ucieszyłem, a jeszcze bardziej gdy zobaczyłem pierwszy, Krakowski autobus.
W Krakowie tylko chwilkę pojeździłem, po tym mieście w centrum nie da się szybko jeździć ;/ Parę fotek i pojechałem na Karmelicką zjeść Hot Doga (z powerem jak się okazało) i z wielkim bólem zaczęłem jechać do domu. O dziwo kryzys, który miałem przez pierwsze 75 km :) minął, i powrót był w dobrym tempie. Wiatru na początku nie było, dopiero w Chełmku Śląskim dostałem "twarzowy", ale nie było źle. W Balicach trafiłem na lądujący samolot (haha, nie widać go na fotce - w sumie to bardziej go słyszałem niż widziałem przez tą mgłę) a dalej w sumie jakoś szło.
Średnia z przy wyjeździe z centrum Krakowa wynosiła zaledwie 23.7 km/h, a podniosła się do akceptowalnego poziomu ;-)

W zasadzie wyjazd bez przygód. Żadnego przebicia opony (a byłem przygotowany - 2 dętki + 2 łaty i klej), żadnych niebezpiecznych sytuacji...fajnie :)
Jutro chyba sobie zrobię lżejszy dzien...

edit:
dlaczego Polacy musza tak wszędzie śmiecić? taki fajny las był od Libiąża do Alwerni, a co chwilę papierki i inne syfy;/ Na zdjęciu nawet mi wlazłu :-(











Dane wyjazdu:
71.57 km 30.00 km teren
02:51 h 25.11 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

dom-praca-real-tereny przemysłowe-dom-wygorzele-kostuchna-hałdy-murcki-3 stawy-kostuchna-podlesie-wilkowyje-wartogłowiec-wygorzele-dom

Piątek, 7 listopada 2008 · dodano: 07.11.2008 | Komentarze 0

dom-praca-real-tereny przemysłowe-dom-wygorzele-kostuchna-hałdy-murcki-3 stawy-kostuchna-podlesie-wilkowyje-wartogłowiec-wygorzele-dom

Ostatni kurs na wygorzele żeby dokręcić do 70 km i podkręcić troszkę średnią która w tym miesiącu kuleje.
v-max 45,77 km/h
warunki dość dobre, przy czym szybko zrobiło się zimno i wiatr stał się przenikliwy.
Warunki do jazdy w okolicach hałd na Kostuchnie trudne. dużo połamanych gałęzi i konarów drzew, łatwo o glebę.
Kategoria 50-100 km, z kims


Dane wyjazdu:
55.36 km 12.00 km teren
02:08 h 25.95 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

dom-praca-rowerowy na E-real-os. L - paprocany

Czwartek, 6 listopada 2008 · dodano: 06.11.2008 | Komentarze 2

dom-praca-rowerowy na E-real-os. L - paprocany - jankowice - międzyrzecze - bojszowy - świerczyniec - cielmice - os. Z - os. F - wartogłowiec - dom.

v-max 46.58 km/h
dość silny wiatr, zmienny. w plecy wiał tylko na odcinku bojszowy -świerczyniec. na ostatnich 5 kilometrach wzmógł się i wiał mi prosto w twarz z taką siłą że przekraczanie 20 km/h było wyzwaniem.

a propos wyzwań - udało mi się wjechac na górkę koło piramidy (od strony Z1) nie schodząc poniżej 40 km/h

kupiłem w końcu łatki, dętkę i pompkę.
Kategoria 50-100 km, z kims


Dane wyjazdu:
56.47 km 8.00 km teren
02:00 h 28.23 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

dom-praca-kobiór-studzienice-jankowice-międzyrzecze-ściernie(drogą 931)-bieruń st. - dom

Środa, 5 listopada 2008 · dodano: 05.11.2008 | Komentarze 0

dom-praca-kobiór-studzienice-jankowice-międzyrzecze-ściernie(drogą 931)-bieruń st. - dom - kółko po jaroszowicach i wygorzelu.

Przebicie dętki (kolejne) na Rodzinnej podczas jazdy do studzienic. nie wiem który to raz już, ale wiem tyle że Maxxisy Wormdrive są najbardziej "dziurogennymi" oponami na których jeździłem. Ile można w końcu dętek przebijać... na chwile obecną 9 (!!!) dętek czeka u mnie na łatanie.
jak będzie wypłata zmieniam na kendy Karmy.

Jechało się dobrze, równe tempo
v-max 40,28 km/h
Kategoria 50-100 km, z kims