Info

avatar Bloguje shovel z miejscowości Tychy. Przejechałem 16903.95 kilometrów w tym 3664.05 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.24 km/h i mam ją głęboko w dupie ;-)
Więcej na moim www.
Polecam: Snowboard Sklep Snow4Life
Portal o treningu siłowym i funkcjonalnym mojego autorstwa


baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy shovel.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

samemu

Dystans całkowity:4142.75 km (w terenie 1246.14 km; 30.08%)
Czas w ruchu:201:42
Średnia prędkość:20.00 km/h
Maksymalna prędkość:64.50 km/h
Suma podjazdów:30879 m
Maks. tętno maksymalne:177 (90 %)
Maks. tętno średnie:140 (71 %)
Suma kalorii:9011 kcal
Liczba aktywności:141
Średnio na aktywność:29.38 km i 1h 29m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
30.75 km 7.00 km teren
01:27 h 21.21 km/h:
Maks. pr.:33.00 km/h
Temperatura:-2.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

z plakatami po mieście

Piątek, 12 lutego 2010 · dodano: 12.02.2010 | Komentarze 0

dom-wygorzele-dom-wygorzele-os.f-os.m-os.h-os.r-os.z-os.f-os.b-dom
to tak w skrócie ;-)
Rozwieszanie plaaktów na jutrzejszy koncert Silver Samurai w Tychach, warunki złe - padający mokry śnieg, drogi mokre i usyfione.
plakat poniżej:
Kategoria 0-50 km, samemu


Dane wyjazdu:
6.83 km 2.00 km teren
00:21 h 19.51 km/h:
Maks. pr.:24.10 km/h
Temperatura:0.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:

okolice

Czwartek, 11 lutego 2010 · dodano: 11.02.2010 | Komentarze 0

krótkie kółko w okolicach domu.
Nic szczególnego, bo było późno i padał mokry śnieg...
Kategoria 0-50 km, samemu


Dane wyjazdu:
16.66 km 4.00 km teren
00:45 h 22.21 km/h:
Maks. pr.:34.30 km/h
Temperatura:-5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Reba to syf

Wtorek, 2 lutego 2010 · dodano: 03.02.2010 | Komentarze 2

dzisiaj kręciłem się tylko po Tychach, ale podczas jazdy w terenie doszedłem do tego, że kupując rok temu Rebę U-Turn (2008) zmarnowałem tylko pieniądze.
Nie dość że się poci, puszcza powietrze, to w dodatku nie wybiera mniejszych nierówności, których jednak jest pełno.
amortyzator muszę oddać do serwisu, niech uzupełnią olej, wymienią uszczelkę która puszcza olej, i może w końcu zacznie ten amortyzator działać przynajmniej na zbliżonym poziomie do tego, który prezentuje R7 Comp od mojej dziewczyny...

OK,
koniec marudzenia.
Kategoria samemu, 0-50 km


Dane wyjazdu:
13.21 km 13.21 km teren
01:20 h 9.91 km/h:
Maks. pr.:48.90 km/h
Temperatura:-4.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Szyndzielnia zimą

Niedziela, 31 stycznia 2010 · dodano: 01.02.2010 | Komentarze 0

Jako że skończyłem serwis roweru, korciło mnie żeby go "wypróbować" po tych paru zmianach które wprowadziłem. Wymieniłem linki przerzutkowe, kółeczka w tylnej przerzutce, wszystko wyregulowałem... Aż prosiło się o chrzest bojowy.
Od dawna korciło mnie żeby pojechać w góry w zimie na rower, zobaczyć czy się da jeździć, brakowało mi tylko motywacji. Dzisiaj po długim wahaniu zdecydowałem się pojechać. Cel - Szyndzielnia, jako że szlaki na tą górę są dość szerokie, poza tym - liczyłem na ich "ubicie" butami pieszych oraz nartami zjeżdżających miłośników "białego szaleństwa". Na miejsce dotarłem późno, bo grubo po 12. Początkowo miałem problem ze znalezieniem miejsca gdzie się wjeżdża na szlak na Szyndzielnie - była taka mgła, że będąc u podnóża góry jej nie widziałem. Po tym jak znalazłem drogę na Dębowiec było już lepiej.
Początkowa część trasy była bardzo łatwa - szeroka, dobrze ubita nartostrada, podjezdżało się przyjemnie, jednak na Dębowcu popełniłem błąd. Nie zwróciłem uwagi na to, że na Szyndzielnie prowadzą stamtąd dwa szlaki, czerwony - główna nartostrada, oraz zielony - boczny, którym niestety pojechałem.

Po 2 km męczarni, szukania twardych miejsc gdzie można jechać, w końcu zapytałem się przechodzących ludzi o szlak, i oni mi wytłumaczyli to co podejrzewałem już po pierwszych metrach - że pomyliłem drogi. Musiałem się wrócić na Dębowiec i rozpocząc podjazd czerwonym szlakiem. Straciłem na tym "błądzeniu" ponad godzinę, co później odbiło się na niemożności zdobycia szczytu.
Droga pod górkę czerwonym szlakiem była łatwiejsza. Co prawda po męczarni na zielonym byłem już dośc mocno wypompowany z sił, ale jakoś udawało mi się jechać pod górę z astronomiczną prędkością 6 km/h, stając co chwilę aby przepuścić zjeżdżających narciarzy.
Ostatecznie zdecydowałem że gdziekolwiek bym nie był o 14:20, to stamtąd będe się wracał, bo nie zdąże na koncert, który organizowaliśmy tego samego dnia w Katowicach. Pech chciał, że 14:20 wybiła kiedy byłem od szczytu o jakieś 15 minut drogi, ale nie mogłem już jechać dalej.
Zjazd którego się najbardziej obawiałem, okazał się bardzo przyjemny. Szczerze mówiąc, zjeżdżało mi się dużo lepiej niż w lecie, bo nie dokuczały kamienie, a dobre opony pozwalały pewnie kontrolować zjazd. W zasadzie tylko raz miałem chwilowe problemy z utrzymaniem równowagi kiedy po "wybiciu" trafiłem w głębszy śnieg, ale obyło się bez gleby... Przynajmniej na razie, bo ostatecznie wywinąłem "orła" na samym dole, na parkingu gdzie pod cienką warstwą błota posniegowego czaił się pofałdowany lód, na którym ostatecznie objechałem...
Podsumowując, bardzo fajny, choć dość męczący wyjazd. Pokonałem dzisiaj 13.21 km w czasie 1h 20 minut jazdy, z prędkością maksymalną wynoszącą 48.9 km/h (zjazd z Szyndzielni).
Poniżej parę fotek, najpierw - odrestaurowany napęd, później - z dzisiejszego wyjazdu
Zapraszam też na moją stronę, gdzie możecie znaleźć poza opisami wycieczek rowerowych również artykuły związane stricte z muzyką - moją pracą :-)





Dane wyjazdu:
30.05 km 8.00 km teren
01:22 h 21.99 km/h:
Maks. pr.:28.10 km/h
Temperatura:-11.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 407 kcal

tym razem interesownie

Środa, 20 stycznia 2010 · dodano: 21.01.2010 | Komentarze 0

Wyjazd dosyć spontaniczny. O 21:50 ruszyłem z domu na Wolę, podwieźć pracującej w telewizji koleżance płytkę z nagraniem video jednego z "naszych" zespołów - Strefy, przy okazji nadażyła się okazja żeby porozmawiać.
Powrót zdecydowanie mniej przyjemny niż jazda na Wolę, niestety wiatr się wzmógł i tworzył niezłe zamiecie śnieżne. Dodatkowo, temperatura spadła do -11 stopni a odczuwalna musiała być w okolicach -20, bo naprawdę zaczęło mi się robić nieprzyjemnie a tempo jazdy mocno spadło.

Jutro chyba zamiast jeździć przeserwisuje rower, w sumie dawno tego nie robiłem a mogłoby się przydać.

Poniżej teledysk STREFY

Kategoria 0-50 km, samemu


Dane wyjazdu:
28.93 km 10.00 km teren
01:13 h 23.78 km/h:
Maks. pr.:31.60 km/h
Temperatura:-8.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 431 kcal

i dalej...

Wtorek, 19 stycznia 2010 · dodano: 19.01.2010 | Komentarze 2

W zasadzie w dalszym ciągu realizuję plan - wkręcam się w jazdę na nowo.
Dzisiaj kolejne 10 km więcej niż dzień wcześniej, tym tempem szybko dojdę do docelowych 50-60 km dziennie. Jeździło się dośc przyjemnie, mimo prawie 10 stopniowego mrozu i zamarzniętego po dosłownie 15 minutach jazdy napoju w bidonie.
Trasa: Dom -> Bieruń Stary -> Ściernie - Bojszowy Nowe -> były szyb KWK Czeczott -> Bojszowy Nowe -> Świerczyniec -> Urbanowice - Wygorzele - Dom.

Ktoś urwał koło w dużej dziurze koło auto partnera... peszek.
Dość dobre tempo. Średnia byłaby wyższa gdyby nie jazda po dziurach na terenach gdzie jest budowana kanalizacja, w zasadzie odcinek od Bierunia do Urbanowic jechałem ze stałą prędkością 26-28 km/h
Kategoria 0-50 km, samemu


Dane wyjazdu:
18.73 km 14.00 km teren
01:03 h 17.84 km/h:
Maks. pr.:27.60 km/h
Temperatura:-3.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Konsekwencja

Poniedziałek, 18 stycznia 2010 · dodano: 19.01.2010 | Komentarze 3

Drugi wyjazd w tym roku, tym razem trochę dłużej. Sporo terenu, najtrudniejsza była nieodśnieżona leśna droga o długości ok 1,5 km. Na Conti Race Kingach mną rzucało masakrycznie, jutro zanim wyjadę znowu, zmienię "kapcie" na Explorery.
Trasa: Dom - Lędziny - Klimont - Fiat - Jaroszowice - Wygorzele - Dom.
Jeździło się dość przyjemnie, i poza zjazdem z Klimontu (nieodśnieżone) raczej trudnych elementów nie było.

Więcej na moim www





Dane wyjazdu:
8.33 km 8.33 km teren
00:28 h 17.85 km/h:
Maks. pr.:24.90 km/h
Temperatura:-5.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

Inauguracja

Niedziela, 17 stycznia 2010 · dodano: 18.01.2010 | Komentarze 2

Pierwsza wycieczka rowerowa w tym roku. Bardziej dla uspokojenia się i wyciszenia, niż dla "właściwości sportowych". W zasadzie była to tylko krótka pętla dookoła lasu na Wygorzelu.
Więcej tutaj

Kategoria 0-50 km, samemu


Dane wyjazdu:
27.21 km 0.00 km teren
01:01 h 26.76 km/h:
Maks. pr.:55.10 km/h
Temperatura:17.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: 563 kcal

wietrznie

Środa, 3 czerwca 2009 · dodano: 04.06.2009 | Komentarze 0

dom-praca-lakiernik-os.m-dom
wiaaaało
Kategoria 0-50 km, samemu


Dane wyjazdu:
35.80 km 19.00 km teren
01:40 h 21.48 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:13.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:434 m
Kalorie: kcal

Silesia Cup MTB

Sobota, 30 maja 2009 · dodano: 30.05.2009 | Komentarze 2

Silesia Cup MTB.
Lało, wiało ale klimat całkiem dobry. trochę zawalili organizatorzy kwestię wydawania numerów startowych - zdecydowanie za długo to trwało, no i z drugiej strony - ich polecenie opon semi-slick... no cóż, zdecydowanie nie było fortunne w dzisiejszych warunkach, a asfaltu zdecydowanie nie było 90%:)
Ale - trasa dobrze oznakowana, dobrze przygotowana.
Mi osobiście start nie wyszedł, awarie prześladowały mnie od samego początku - najpierw licznik, po połowie pierwszej pętli strzelił mi łańcuch, co prawda skuwacz miałem ale skuwanie łańcucha w błocie to żadna przyjemność:P, no ale nic - skułem, przejechałem 500 metrów i strzelił w drugim miejscu... kolejne skuwanie, sprawdzenie wszystkiego no i ciąg dalszy...
o ile pierwsze kółko zajęło mi ponad godzinę, o tyle drugie było lepsze i zmieściłem się w niecałych 40 minutach (goniłem żeby nie dojechać ostatnim). w międzyczasie 2 gleby - 1 asfalt i jedno przytulenie do drzewa, ale poza potarganiem spodni i obiciem drugiej nogi do kolekcji nic takiego się nie stało...
ostatecznie, 80 w MEGA
parę fotek robionych przez dziewczynę:


dwa powyższe: ja przed i na mecie

podoba mi się mina drugiego zawodnika:)